Prenumerata kwartalnika Prawo i medycyna na rok 2018
Strona główna   Poleć stronę   Kontakt  
e-ISSN 1898-5556
ISSN 1506-8757
  Szukaj    
Osobiste refleksje na temat tanatologii - klasycznego działu medycyny sądowej

     Medycyna sądowa jest niewątpliwie samodzielną nauką lekarską, ale jej pogranicza są bardzo szerokie: od nauk przyrodniczych do nauk prawnych i społecznych. Posługując się lekarską i biologiczną metody­ką badawczą, uzyskane wyniki dyscyplina ta przekazuje w głównej mie­rze na użytek wymiaru sprawiedliwości i organów ścigania, stąd jej tra­dycyjna nazwa „medycyna sądowa". W przeszłości (w XIX i XX wieku) - zgodnie z ogólnym trendem obserwowanym w Europie - od specjal­ności tej oddzieliły się: kryminalistyka i psychiatria sądowa, z którymi jednak nadal współpracujemy. Natomiast niezwykle intensywny roz­wój chemicznotoksykologicznych i hemogenetycznych metod badaw­czych spowodował, że takie działy medycyny sądowej jak: toksykologia i serohematologia sądowo-lekarska w dużym stopniu wyemancypowa­ły się i nie odrywając się od medycyny sądowej, stanowią nowe, ważne jej działy, co zapewnia najwyższy poziom usług w tym zakresie. Ta na­uka - obojętnie, czy pozostajemy przy tradycyjnej, czy też nowej jej nazwie (medycyna prawna) ma nieograniczone perspektywy rozwojo­we, wynikające z jednej strony z postępu nauk przyrodniczych, z dru­giej zaś, ze zmieniających się form współczesnego życia i doskonalenia prawa. Trzeba przy tym podkreślić, że kierunek sądowy, jako najważ­niejszy kierunek naszej dyscypliny, od początku jej powstania, obejmu­je przede wszystkim ustalanie, a następnie interpretowanie faktów, które wiążą się z przestępstwami przeciwko zdrowiu i życiu człowieka. Ame­rykanie nazywają ten kierunek „patologią sądową" (forensic pathology). Stanowiąc kwintesencję klasycznej medycyny sądowej, kierunek ten obejmuje z jednej strony dział orzecznictwa związanego z oceną skut­ków uszkodzeń ciała doznanych przez osoby pokrzywdzone, z drugiej zaś - dział odnoszący się do niezwykle ważnej problematyki przerwa­nia życia ludzkiego, pociągającego za sobą doniosłe skutki prawne.
     Eksponowanie tych dwóch działów wynika z prostego faktu, że jak już to niejednokrotnie podkreślałem - „właściwy poziom ekspertyz sądowo-lekarskich jest jednym z elementów gwarantujących praworząd­ność, a także rzutujących na społeczne odczucie sprawiedliwości" 1, 2. Z rozwojem sądownictwa łączy się postulat stosowania takich środków ustalania faktów, które gwarantowałyby prawdziwość uzyskanych da­nych. Dotyczy to zwłaszcza ustalania, a następnie interpretowania fak­tów, które wiążą się z życiem człowieka. Tak więc od rozwoju medycyny sądowej, a co za tym idzie, od sprawności instytucji prawnych korzysta­jących z pomocy tej dziedziny nauki, zależy m.in. usunięcie szeregu nie­dociągnięć w procesach sądowych, jak zaprzepaszczenie dowodów winy, czy przewlekanie dochodzenia prawdy. Tę część medycyny sądowej, która zajmuje się badaniem faktów związanych ze śmiercią, nazywamy tanatologią, od greckiej nazwy śmierci (Thanatos). Chodzi tu o wiedzę o przebiegu całego procesu umierania, gdyż pozwala ona na rekon­strukcję okoliczności poprzedzających i towarzyszących śmierci czło­wieka. Niejednokrotnie w ciągu swej ponad 50-letniej działalności by­łem naocznym świadkiem, jak prawidłowo i z dużym znawstwem prze­prowadzone oględziny i sekcja zwłok, połączone ze szczegółowym ba­daniem dodatkowym pozwoliły - mimo obiektywnych trudności - na uzyskanie wszystkich danych niezbędnych do wykrycia prawdy, do osta­tecznego ustalenia nie tylko przyczyny zgonu, ale i jego mechanizmu.
     Oczywiście, stała rewizja utartych poglądów, stały niepokój twórczy towarzyszący adeptom wiedzy, to nieodłączne elementy postępu na­ukowego również w naszej dyscyplinie. Jednym z przykładów są wła­śnie osiągnięcia w zakresie tanatologii.
     Burzliwy rozwój nauk przyrodniczych, odsłaniając tajemnicę mechani­zmów decydujących o życiu i śmierci organizmu ludzkiego, spowodował rozchwianie niektórych klasycznych kanonów medycyny sądowej. W dzie­le rewizji poglądów na temat definicji śmierci medycy sądowi w Polsce od początku przejęli inicjatywę, walnie przyczyniając się do ustalenia kryteriów śmierci osobniczej, mających istotne znaczenie dla transplantacji na­rządów ze zwłok. Doświadczenia własne w kierowanym przeze mnie Za­kładzie Medycyny Sądowej w Gdańsku pozwoliły na ocenę praktycznej wartości dyskutowanych kryteriów śmierci. Jako przedstawiciel medycyny sądowej miałem zaszczyt uczestniczyć w pracy Komisji Krajowej, która osta­tecznie ustaliła obowiązujące dziś kryteria śmierci biologicznej mózgu. Z kolei szereg moich wychowanków (doktorantów, habilitantów) kontynu­owało badania naukowe w zakresie reakcji interletalnych i procesów prze­mian tanatochemicznych 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 , 11 , 12. To wszystko pozwoliło mi m.in. na skonstruowanie graficznego schematu 6, 7, który w sposób prosty, przejrzysty przedstawia z jednej strony proces wygasania objawów życio­wych, z drugiej zaś - proces narastania zjawisk nekrofizycznych i nekrochemicznych, charakterystycznych dla śmierci biologicznej całego ustroju (opadanie krwi, denaturacja białek mięśni, oziębienie, wysychanie, autoliza itp.). Ten schemat - jak stwierdziłem - spełnił dobrze swoje zadania dydaktyczne, jest bowiem wielokrotnie prezentowany i cytowany w wy­dawnictwach poruszających czy omawiających proces umierania.
     Poznanie zjawisk zachodzących w okresie umierania i bezpośrednio po śmierci przedstawia jednak szczególną wartość dla lekarzy - biegłych, którzy są powoływani przez organa ścigania celem wydania opinii odno­śnie przyczyny śmierci, a także czasu, który upłynął od jej wystąpienia do chwili oględzin zwłok. Określanie czasu śmierci ma znaczenie szczegól­ne w przypadkach zabójstwa, a także śmiertelnego wypadku drogowego, gdy sprawca zbiegł. Opinia obducenta może wówczas pozwolić na obale­nie alibi osoby podejrzanej. Nie zawsze takie precyzyjne ustalenie jest możliwe, ale wówczas do tradycyjnych badań plam opadowych i stężenia pośmiertnego włącza się pomiar temperatury zwłok, a także - jeżeli ist­nieją takie możliwości - badania reakcji interletalnych, polegających na pośmiertnej pobudliwości mięśni szkieletowych lub reakcji różnych tka­nek na bodźce chemiczne, zwłaszcza źrenic na wkroplone do oczu środki farmakologiczne 13 , 14 , 15 , 16 , 17 , 18 , 19 , 20. Tak przeprowadzona ocena już pa­rokrotnie pozwoliła organom śledczym na zawężenie grona podejrza­nych lub określenie stopnia wiarygodności informacji uzyskanych w toku dochodzenia.
     Jest jednak problem szerszego wykorzystania wspomnianych wyni­ków badań w codziennej praktyce lekarza dokonującego oględzin zwłok w terenie. Przyczyną tego stanu rzeczy są głównie trudności technicz­ne, chociaż nie bez znaczenia jest brak inwencji zarówno lekarza, jak i samych organów śledczych21. W tej sytuacji podstawowym sposobem ustalania czasu zgonu pozostaje obserwacja klasycznych znamion śmier­ci przy użyciu prostych i dających się zastosować w każdych warunkach metod. Nic dziwnego więc, że w ciągu ostatnich lat powrócono do wy­korzystania obserwacji plam opadowych i stężenia pośmiertnego, do­konując naukowej weryfikacji dawnych poglądów22. Szczególną uwagę zwrócono jednak na stosunkowo dużą wartość odpowiednio skorygo­wanych pomiarów temperatury zwłok. W tym zakresie szczególnie zasłużyli się koledzy z Bydgoszczy23 poprzez wprowadzenie rejestracji cią­głej pośmiertnego spadku temperatury w poszczególnych narządach wewnętrznych i ustalenie własnych nomogramów pozwalających na bardziej precyzyjne opiniowanie. Przeprowadzono również próby wy­korzystania do tego celu badań procesu pośmiertnego zaniku aktyw­ności określonych enzymów w poszczególnych narządach lub tkankach. Okazało się to zadaniem bardzo trudnym z uwagi na wielopostaciowość czynników wpływających na ten proces. Stwierdzono, że stosun­kowo najlepsze wyniki uzyskuje się stosując badanie utrzymywania się pośmiertnej aktywności takich enzymów jak LDH lub MDH w wątro­bie, co już znalazło zastosowanie w praktyce oznaczania czasu śmierci w okresie odległym od zgonu24, kiedy obserwacje klasycznych znamion śmierci i reakcji interletalnych już nie mogą być przydatne. W tym póź­nym okresie przy odtwarzaniu czasu zgonu coraz częściej sięgamy do badań entomologicznych, stojących na coraz wyższym poziomie i cie­szących się coraz większym zainteresowaniem medyków sądowych25. Sądzę, że jest to przykład potwierdzający moją tezę, że coraz lepsze, dogłębniejsze poznawanie procesów zachodzących w okresie umiera­nia człowieka i umierania tkanek oraz poznawanie czynników wpływa­jących na ten proces, jak i użycie nowoczesnych metod badawczych uła­twiających obiektywizację naszych obserwacji, pozwoli wkrótce nie tyl­ko na przekroczenie obecnych granic naszej wydolności orzeczniczej w zakresie problematyki tanatologicznej (co już uczyniliśmy), ale na dal­szy szybki postęp w tym zakresie.  Mając to na uwadze podejmuje się w wielu krajach europejskich te­maty badawcze związane z oceną przyżyciowości obrażeń stwierdza­nych w obrębie badanych zwłok. I tu następują rewizje dawnych poglą­dów, a przede wszystkim dokonuje się prób obiektywizacji, zwłaszcza poprzez badania histochemiczne i histoenzymatyczne, a także biochemiczne26. Przykładem wykorzystania znajomości zjawisk zachodzących w okresie interletalnym do ustalania czasu powstania uszkodzeń ciała „za życia", w okresie agonii lub pośmiertnie, są wyniki badań anglosa­skich patologów sądowych, którzy podkreślają przydatność oznaczania histaminy w tkankach pobranych z okolicy uszkodzeń powłok ciała (wy­raźna zwyżka histaminy). Ostatnio mnożą się publikacje o wykryciu bio­chemicznych związków, które mogą być uznane za markery poszcze­gólnych etapów procesu umierania. Coraz częściej też włącza się bada­nia biochemiczne (lub tanatochemiczne) do ustalania przyczyny śmierci. Dotyczy to zwłaszcza tych rodzajów śmierci gwałtownej, których obraz patomorfologiczny jest mało charakterystyczny i sprawia ogromne trud­ności obducentom (np. w przypadku nietypowego utonięcia lub zagardlenia). Przeprowadzone w gdańskim ośrodku badania nad histochemicznym i biochemiczno-enzymatycznym oznaczaniem glikogenu w wątrobie osób zmarłych z ochłodzenia, pozwoliły na rozstrzygnięcie ich diagnostycznych wartości w przypadkach śmierci z działania zimna27 . Dziś wiemy już z całą pewnością, że brak glikogenu w wątrobie może być jednym z dowodów pozwalających na rozpoznanie tego rodzaju śmierci. Innym przykładem może być oznaczanie poziomu określonych hormonów we krwi pobranej ze zwłok osób zmarłych wskutek zagardlenia (w tym: wskutek powieszenia) i porównania tych stężeń we krwi pobranej z naczyń głowy i we krwi obwodowej. Na tej drodze można potwierdzić mechanizm śmierci, do której doszło przez ucisk na narzą­dy szyi i odcięcie dopływu oraz odpływu krwi z mózgowia.
    Z kolei stosując technikę histopatologiczną srebrzenia włókien krat­kowych, pozwalających na wykazanie struktury przegród pęcherzyków płucnych, nawet mimo zaawansowanych zmian pośmiertnych, można określić stopień rozdęcia pęcherzyków płucnych, co walnie przyczynia się do ustalenia mechanizmu śmierci z utonięcia28.
     W realizacji podstawowego zadania stawianego lekarzowi - biegłe­mu przez prokuraturę, tj. możliwie precyzyjnego ustalenia przyczyny śmierci, pomocnymi są nie tylko badania drobnowidowe (jak to pięk­nie po polsku określano dawniej badania mikroskopowe) oraz bio- czy tanatochemiczne, ale również stosowanie nowych makroskopowych metod badania zwłok. Klasycznym przykładem na konieczność stałego poszukiwania nowych technik badania sekcyjnego jest sprawa tzw. ob­rażeń zderzakowych", obserwowanych do niedawna bardzo często w obrębie kończyn dolnych u pieszych uczestników wypadku drogowego. Stwierdzenie takiego „markeru" w czasie sekcji zwłok pozwalało na odtworzenie szeregu okoliczności towarzyszących potrąceniu pieszego przez pojazd, co okazywało się niezwykle istotne w procesie sądowym. Tymczasem do zmian tych aktualnie dochodzi coraz rzadziej, w związ­ku ze zmianami w konstrukcji samochodów osobowych. W tym stanie rzeczy koledzy z Lublina słusznie poszerzyli badania pośmiertne o od­powiednie otwarcie stawów kolanowych i nacięcie piszczeli oraz kości udowych w celu wykazania zespołu obrażeń charakterystycznych dla urazu działającego z określonego kierunku. Badanie to - mam nadzie­ję - stanie się rutynowym poszerzeniem sądowo-lekarskiej sekcji w przy­padku badania zwłok pieszego uczestnika wypadku drogowego i przy­czyni się do pełniejszego odtworzenia mechanizmu doznanego urazu29. Niedawno, przed kilku laty, prawie równolegle autorzy z Gdańska i z Krakowa zaprezentowali stosunkowo proste, ale precyzyjne metody badania odcinka szyjnego kręgosłupa i rdzenia kręgowego 30, 31 . Sto­sowanie specjalnej techniki sekcyjnej w przypadku podejrzenia urazu kręgosłupa szyjnego u licznych ofiar wypadków drogowych jest równie niezbędne, jak lepsze poznanie biomechaniki urazów tej okolicy ciała. Z kolei, jeżeli u kierowcy pojazdu, który zginął w wypadku drogo­wym, nie znajdujemy żadnych zmian urazowych ani chorobowych, mu­simy pamiętać o coraz częściej rozpoznawanej śmierci wskutek „udu­szenia pozycyjnego", stanowiącego szczególny rodzaj uduszenia gwał­townego. Mechanizm śmierci polega tu na ostrym niedotlenieniu mó­zgu w związku z zaburzeniami wentylacji płuc w następstwie niefizjologicznego ułożenia ciała, co upośledza ruchomość klatki piersiowej i drożność górnego odcinka dróg oddechowych. Koledzy z Gdańska, autorzy doniesienia na ten temat, które ukazało się w ostatnim zeszycie Archiwum Medycyny Sądowej32, słusznie uważają, że świadomość takiego mechanizmu śmierci ułatwi wyjaśnienie okoliczności śmierci gwałtownej w przypadku braku zmian urazowych, które tłumaczyłyby przyczynę zgonu.
     Zaproponowane przez nas w 1971 r.33 rutynowe pobieranie ciałka szklistego oka i mazi stawowej do oznaczania poziomu alkoholu etylo­wego w zwłokach, jako bardzo przydatne w określonych przypadkach, stało się już regułą.
     Nie tak dawno wskazano na możliwość zastosowania komputerowej analizy obrazu uszkodzeń ciała, stwierdzanych w badaniach pośmiert-nych34. Okazuje się, że wprowadzenie do praktyki oceny komputero­wej zmian urazowych utrwalonych na zdjęciach fotograficznych może - w konkretnych przypadkach - ułatwić dokładną i szczegółową anali­zę charakteru obrażeń.
     A teraz, co dalej z rozwojem tanatologii sądowej?!
     Aktualne przemiany społeczno-gospodarcze w naszym państwie oraz zmiany stosunków demograficznych stwarzają nowe wzorce osobowo­ści, które nie pozostają bez wpływu na objawy patologiczne życia spo­łecznego. Udział medycyny sądowej w badaniu tych przemian, a w szcze­gólności w kryminologicznej ocenie przestępstw, samobójstw i wypad­ków będzie niezbędny. Z kolei wciąż wyższy stopień świadomości spraw­ców przestępstw będzie wymagał stosowania coraz precyzyjniejszych metod ich ścigania35. Od przedstawicieli medycyny sądowej wymagać się będzie nie tylko dokładniejszego określania faktu śmierci i czasu powstania uszkodzeń ciała, ale także szerszej i precyzyjniejszej identy­fikacji zwłok osoby nieznanej, jak również wprowadzenia nowych metod chemiczno-toksykologicznych dla rozpoznania zatruć spowodowanych nowymi, a szeroko rozpowszechnionymi środkami chemicznymi lub farmaceutykami. Postępująca urbanizacja i motoryzacja, a także inne czynniki środowiskowe będą nieuchronnie w coraz większym stopniu wywoływały stany napięć leżące u podstaw szeregu tzw. chorób cywili­zacyjnych, które jeśli kończą się nagłym zgonem, zwłaszcza „sercowym", budzą podejrzenie śmierci gwałtownej i są przedmiotem dochodzenia prokuratorskiego. Badania naukowe polskich katedr medycyny sądo­wej poświęcone wyjaśnianiu mechanizmu nagłej śmierci z przyczyn cho­robowych u dzieci (w tym SIDS) i u dorosłych, przyniosły wiele nowych danych ułatwiających niezwykle trudną diagnostykę pośmiertną w tego rodzaju przypadkach. Te n kierunek badań będzie przez medycynę są­dową intensywnie rozszerzany tym bardziej, że dysponujemy nowymi technikami badawczymi, głównie biochemicznymi.
     W chwili obecnej nikt rozsądny nie podaje w wątpliwość, że udział specjalistów z dziedziny medycyny sądowej w analizie wypadku drogo­wego, katastrofy lotniczej lub wypadku przy pracy jest tak samo nie­zbędny jak w sprawach innych przestępstw przeciwko życiu człowieka, ale istniejąca (niestety tylko w niektórych ośrodkach) współpraca przed­stawicieli medycyny sądowej z ekspertami z zakresu różnych działów techniki musi zostać wielokrotnie zintensyfikowana. Działania koope­racyjne medyków sądowych z inżynierami przy analizie wypadków dro­gowych, a także z kryminalistykami w przypadkach masowych katastrof, mające na celu wydawanie opinii kompleksowych, wymagać będą osta­tecznego wypracowania reguł postępowania interdyscyplinarnego. Tak przedstawiony szkic głównych kierunków rozwojowych medycyny są­dowej wydaje się być zgodny z aktualnym trendem kształtującym obli­cze tej dyscypliny naukowej, który z kolei oparty jest na prognozach wynikających z obserwacji procesów zachodzących w krajach Unii Eu­ropejskiej.
     Zwracając uwagę na postęp w zakresie badań pośmiertnych, które­go byliśmy i jesteśmy świadomi, chciałbym jednocześnie podkreślić, że będzie on miał tylko wtedy swoje przełożenie na praktykę, gdy lekarze - biegli dokonujący oględzin i sekcji zwłok, będą do tych procedur od­powiednio przygotowani poprzez częste szkolenia, a organ zlecający (prokuratura) będzie szeroko z nich korzystał, nie dopuszczając do podejmowania tych czynności przez przygodnych, zupełnie nieprzygo­towanych biegłych. Niedawno jeden ze znanych tygodników niemiec­kich („Die Zeit") uznał cały system urzędowego ustalania faktu śmier­ci w Republice Federalnej winnym licznych przypadków niewłaściwego rozpoznania przyczyny śmierci i wszczął alarm, że Niemcy są „rajem dla morderców", gdyż co najmniej co drugie zabójstwo pozostaje w ogóle niewykryte36. Na podstawie ankiet wśród niemieckich lekarzy rodzin­nych ustalono, że 32% ankietowanych potwierdziło, iż dokonując oglę­dzin zmarłego w ogóle ich nie rozbiera. Nasze obserwacje też wskazują na szereg niedomagań w tym zakresie. W jednym przypadku lekarz re­jonowy wezwany przez rodzinę do zmarłego, wypisał kartę zgonu bez rozbierania pacjenta, podając jako przyczynę śmierci naturalnej zawał serca (pacjent rzeczywiście kiedyś leczył się z powodu choroby wieńco­wej). Zwłoki przywieziono do chłodni Zakładu Medycyny Sądowej ce­lem ich przechowania. Laboranci rozbierając zwłoki zauważyli ranę kłutą klatki piersiowej. Podjęte wówczas na polecenie prokuratury oglę­dziny i sekcja zwłok potwierdziły ten fakt i pozwoliły na zebranie dal­szych danych dotyczących mechanizmu śmierci, co było początkiem wła­ściwego postępowania w sprawie tego zabójstwa.
     W innym przypadku małżonka samobójcy „ze wstydu" zdjęła męża z pętli wisielczej. Przybyły lekarz zastał jej męża leżącego na tapczanie, ubranego w pullower-golf, zasłaniający szyję i wydał zaświadczenie o nagłej śmierci sercowej. Dopiero pracownik zakładu pogrzebowego stwierdził wyraźną bruzdę wisielczą na szyi.
     Czy trzeba dawać więcej przykładów, by postulować baczniejsze zwró­cenie uwagi na zagadnienia szkolenia lekarzy w zakresie prawidłowego dokonywania oględzin zwłok przed wydaniem tzw. karty zgonu?
     Poziom kształcenia studentów i lekarzy z zakresu tanatologii sądowej albo szerzej „patologii sądowej", jako klasycznego działu medycyny są­dowej, był przez wiele lat przedmiotem szczególnej troski, zarówno Za­rządu Głównego Towarzystwa Medycyny Sądowej i Kryminologii, jak i Krajowego Zespołu Specjalistycznego ds. Medycyny Sądowej, który dzia­łał przed laty. Oby ten temat stał się w najbliższym czasie pierwszoplano­wym dla kierowników katedr medycyny sądowej w Polsce. Trzeba pa­miętać, że źle wykonana sekcja zwłok i niestarannie sporządzony proto­kół z tej czynności mogą prowadzić do zniszczenia dowodów lub - co gorsze - do przyjęcia błędnej wersji zdarzenia za prawdziwą. Prawidłowo wykonane badania pośmiertne (oględziny i sekcja zwłok wraz z niezbędnymi uzupełniającymi badaniami laboratoryjnymi) jest w wielu przypad­kach jedynym dowodem przestępstwa lub niewinności.
     Porównując nasz system organizacyjny z obowiązującym lub co naj­mniej zalecanym przez Unię Europejską, zapoznałem się swego czasu z tzw. memorandum sewilskim uchwalonym przez przedstawicieli par­lamentu Unii (1337). Znajduje się tam. m.in. zapis, że katedry medy­cyny sądowej - z uwagi na fakt, że działalność ich „posiada najwyższe znaczenie zwiększając bezpieczeństwo prawne obywatela i chroniąc ofiarę" - muszą dysponować aparaturą pomiarową i urządzeniami „za­pewniającymi najwyższy poziom opiniowania we wszystkich sprawach zlecanych przez instytucje prawne". Jak widać postulaty te zobowiązu­ją rządy państw członkowskich Unii Europejskiej do intensywniejszej pomocy w rozwoju medycyny sądowej. Trzeba o tym przypominać od­powiednim instytucjom odpowiedzialnym za ten rozwój obecnie po naszym „wejściu" do Unii.

Prof. dr hab. n. med.  Stefan Raszeja

1      Raszeja S.: Quo vadis medicina forensis? Post. Med. Sąd., 1995, 2, 19-27.
2      Raszeja S.: Proces umierania i związane z nim problemy opiniodawcze. Probl. Praworządności, 1985, 2, 40-45.
3      Gos. T., Raszeja S: Postmortem activity of LDH and MDH in human liver in relation to time after death. Int. J. of Leg. Med. 1993, 106, 25-29.
4      Miścicka-Śliwka D., Śliwka K., Planutis G., Górna E.: Badania nad reaktywnością tętnicy ogonowej szczura na ergotaminę w aspekcie ustalania czasu śmierci. Post. Med. Sąd., 1988, 1, 255-267.
5      Miścicka D: Alfa-adrenergiczne reakcje interletalne tętnic ludzkich. Post. Med. Sąd., 1995, 2, 81-85.
6      Raszeja S: Badania procesów zachodzących w okresie interletalnym. Pol. Tyg. Lek. 1975, 30, 75.
7      Raszeja S: Tanatologia i jej granice. Arch. Med. Sąd., 1985, 35, 238-244.
8      Raszeja S: Proces umierania i związane z nim problemy opiniodawcze. Probl. Praworządności, 1985, 2, 40-45.
9      Raszeja S: Progrčs dans la détermination du moment de la mort. Acta Med. Leg. Soc., 1987, 37, 23-27.
10     Raszeja S., Bardzik S: Die Bedeutung der Brauchbarkeit interletaler Reaktionen der Schweisdrüsen. Rechtsmed., 1970, 67, 223-226.
11     Śliwka K: Ocena pośmiertnej pobudliwości elektrycznej mięśnia szkieletowego szczurów i jej znaczenie dla określania czasu śmierci. Rozpr. habilit. Annales Acad. Med. Gedan., 1984, 14, 9-34.
12     Śliwka K., Miścicka-Śliwka D: Badania nad przydatnością wybranych punktów pomiarowych tempe­ratury zwłok dla określenia czasu śmierci na podstawie wielopunktowej ciągłej rejestracji temperatury. Arch.
Med. Sąd., 1985, 35, 85-92.
13     Miścicka-Śliwka D., Śliwka K., Planutis G., Górna E: Badania nad reaktywnością tętnicy ogonowej szczura na ergotaminę w aspekcie ustalania czasu śmieci. Post. Med. Sąd., 1988, 1, 255-267.
14     Miścicka D: Alfa-adrenergiczne reakcje interletalne tętnic ludzkich. Post. Med. Sąd., 1995, 2, 81-85.
15     Raszeja S: Badania procesów zachodzących w okresie interletalnym. Pol. Tyg. Lek. 1975, 30, 75.
16     Raszeja S: Progrčs dans la détermination du moment de la mort. Acta Med. Leg. Soc., 1987, 37, 23-27.
17     Raszeja S., Bardzik S: Die Bedeutung der Brauchbarkeit interletaler Reaktionen der Schweisdrüsen. Rechtsmed., 1970, 67, 223-226.
18     Raszeja S., Śliwka K: Ustalanie „czasu śmierci" w świetle piśmiennictwa rodzimego. Arch. Med. Sąd., 1986, 36, 91-100.
19     Śliwka K: Ocena pośmiertnej pobudliwości elektrycznej mięśnia szkieletowego szczurów i jej znaczenie dla określania czasu śmierci. Rozpr. habilit. Annales Acad. Med. Gedan., 1984, 14, 9-34.
20     Śliwka K., Miścicka-Śliwka D: Badania nad przydatnością wybranych punktów pomiarowych tempera­ury zwłok dla określenia czasu śmierci na podstawie wielopunktowej ciągłej rejestracji temperatury. Arch. Med. Sąd., 1985, 35, 85-92.
21     Raszeja S: Rola lekarza przy oględzinach zwłok na miejscu ich znalezienia. Zdrowie Publ., 1988, 99,
478-483.
22     Garbowska-Górska A., Kosicki M: Analiza dynamiki rozwoju plam pośmiertnych. Post. Med. Sąd., 1995, 5, 111-118.
23     Śliwka K., Miścicka-Śliwka D: Badania nad przydatnością wybranych punktów pomiarowych tempera­tury zwłok dla określenia czasu śmierci na podstawie wielopunktowej ciągłej rejestracji temperatury. Arch. Med. Sąd., 1985, 35, 85-92.
24     Raszeja S: Quo vadis medicina forensis? Post. Med. Sąd., 1995, 2, 19-27.
25      Kaczorowska E., Pieśniak D., Szczerkowska Z: Wykorzystanie metod entomologicznych w próbach określenia daty zgonu - opis przypadku. Arch. Med. Sąd., 2004, 54, 169-176.
26     Raszeja S: O możliwościach histo- i biochemicznnego ustalania czasu powstawania uszkodzeń ciała.
Patol. Pol., 1975, 26, 1-10.
27     Jankowski Z: Ocena przydatności histochemicznego badania zawartości glikogenu w wątrobie dla dia­gnostyki śmierci z ochłodzenia. Rozpr. habilit. Annales Acad. Med. Gedan., 2003, 33, Supl. 5-128.
28     Jankowski Z., Zbychorski R., Raszeja S: Histomorphologie der Lunge bei akuter Blähung und chronischem Emphysem. Kryminal. und Forens. Wissenschaft., 1988, 71, 35-40.
29     Mądro R., Teresiński G: O możliwości wnioskowania na temat okoliczności potrącenia pieszego na podstawie obrażeń w obrębie stawów kolanowych. Z Zagadnień Nauk Sąd., 1997, 35, 96-102.
30     Gos. T: Znaczenie uszkodzeń kręgosłupa szyjnego dla medycyny sądowej. Arch. Med. Sąd., 1998, 48,
191-203.
31     Woźniak K: Badania odcinka szyjnego rdzenia kręgowego oraz odcinka szyjnego kręgosłupa podczas sekcji sądowo-lekarskiej. Post. Med. Sąd., 1999, 5, 119-123. 
32     Jankowski Z., Wilmanowska A., Pieśniak D., Kubiak D: Uduszenie pozycyjne jako przyczyna śmier­ci w wypadku drogowym u kierowcy samochodu osobowego po „dachowaniu". Arch. Med. Sąd., 2004, 54,
163-168.
33     Raszeja S., Krueger A., Olszewska I: Stężenie alkoholu etylowego w ciałku szklistym oka i mazi stawo­wej. Arch. Med. Sąd., 1971, 21, 61-66. 34 Mazurek J., Trnka J: Ocena charakteru obrażeń ciała przy użyciu komputerowej analizy obrazu. Post. Med. Sąd., 1999, 5, 137.
35     Raszeja S: Quo vadis medicina forensis? Post. Med. Sąd., 1995, 2, 19-27.
36     Nehm K: Die Bedeutung der Rechtsmedizin für ein rechtsstaatliches Strafverfahren. Rechtsmed., 2000, 10, 122-127.

12-09-2008, 09:43, wyświetleń: 3372
drukuj drukuj


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz się zalogować.







Copyright © 2007 - 2012 Prawo i Medycyna. Wszelkie prawa zastrzeżone.