XXII OGÓLNOPOLSKIE SYMPOZJUM KIEROWNICZEJ KADRY MEDYCZNEJ PROFILAKTYKA I ZWALCZANIE ZAKAŻEŃ SZPITALNYCH 2017
Strona główna   Poleć stronę   Kontakt  
e-ISSN 1898-5556
ISSN 1506-8757
  Szukaj    
Sprawozdanie z ogólnopolskiej konferencji naukowej pt. „Regulacja in vitro - wyzwania bioetyczne i prawne

Sprawozdanie z ogólnopolskiej konferencji naukowej pt. „Regulacja in vitro - wyzwania bioetyczne i prawne"

   W dniu 17 maja 2017 r., w Sali Lustrzanej Pałacu Staszica w Warszawie, odbyła się ogólnopolska konferencja naukowa pt. „Regulacja in vitro - wyzwania bioetyczne i prawne" zorganizowana przez Komitet Bioetyki przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk, Centrum Bioetyki i Bioprawa Instytutu Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, The Polish Unit of the UNESCO Chair in Bioethics (Haifa) oraz Studenckie Koło Naukowe Prawa Medycznego i Farmaceutycznego „Ius et Medicina" działające przy Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.
   Przedsięwzięcie poświęcono szczegółowej analizie - etycznej oraz prawnej - pierwszej polskiej ustawy dotyczącej leczenia niepłodności1. Głos w debacie oprócz palestry, bioetyków oraz lekarzy zabrali przedstawiciele pacjentów - co zapewniło obradom związek z praktyką stosowania ustawy i dostarczyło inspiracji innym prelegentom analizującym zgłaszane od lat problemy osób chorych. Całości przysłuchiwały się m.in. przedstawicielki Ministerstwa Zdrowia.
   Konferencję otworzyli - w ramach wprowadzenia - prof. Zbigniew Szawarski, przewodniczący Komitetu Bioetyki PAN oraz dr hab. Maria Boratyńska, reprezentująca również Komitet Bioetyki, ale występująca też jako opiekunka studenckiego koła „Ius et Medicina" oraz wykładowca Centrum Bioetyki i Bioprawa. Prof. Szawarski przywitał gości w duchu nadziei na polepszenie relacji między nauką a polityka, które powinny być jego zdaniem determinowane rzetelna wiedzą, a nie poglądami politycznymi. Mówca podzielił się z uczestnikami swoimi obawami o przyszłość bioetyki i jej beneficjentów. Stwierdził, że aktualne tło polityczne zagraża rozwojowi polskiej bioetyki, która z zasady zakłada pluralizm i kwitnie w warunkach debaty różnych poglądów. Obecnie rola nauki w podejmowaniu decyzji politycznych jest coraz bardziej nikła, a wraz z populizmem autorytarnym nadchodzą „czasy ciemne". Definiując ów populizm autorytarny na przykładzie działań obecnego rządu, Profesor poddał tym samym pod rozważania przyszłość bioetyki i wyzwania, z jakimi będzie musiała się mierzyć.
    Prof. Boratyńska zaznaczyła natomiast w słowach wstępu, iż debata poświęcona ma być rzetelnej analizie funkcjonowania ustawy w praktyce i zadedykowała całą konferencję najważniejszym uczestnikom leczenia - dzieciom urodzonym dzięki technikom wspomaganej prokreacji.
    Pierwsze wystąpienie tematyczne pt. „In vitro oczami lekarza" należało do Prof. dr hab. Mariana Szamatowicza. Jako prekursor stosowania metody IVF (in vitro fertilisation) w Polsce, Profesor przedstawił historię stosowania technik wspomaganego rozrodu (ART, assisted reproductive technology), zasięg oraz specyfikę choroby niepłodności, a także leczenie z perspektywy osiągnięć medycyny (m.in. umożliwienia pacjentom zachowania płodności mimo chorób nowotworowych) oraz jej dylematów (m.in. niepowodzeń spowodowanych wadliwą implantacją). Prelegent podał potężne liczby stojące za procedurami ART: w Polsce dotknięta niepłodnością jest co szósta para, a średnio w naszym kraju dokonuje się około 10 tysięcy cykli IVF rocznie. Jednocześnie 77% Polaków opowiada się za leczeniem niepłodności metodą in vitro, 54% godzi się na mrożenie zarodków, a 42% chce pełnej refundacji leczenia tego typu. Przy tak wyrażonej aprobacie dla stosowania w Polsce metod ART, oponenci wciąż proponują społeczeństwu standardową adopcję oraz tzw. „naprotechnologię", która zdaniem większości lekarzy nie jest w stanie zastąpić osiągnięć medycyny. Na zakończenie prof. Szamatowicz przedstawił nowe nadzieje oraz oczekiwania względem ART, wskazując m.in. na udoskonalanie stymulacji jajników i molekularną koncepcję implantacji. Wystąpienie zakończyło pytanie otwarte o szansę respektowania w Polsce prawa do leczenia niepłodności.
    Kolejny referat pt. „Standardy bioetyczne praw reprodukcyjnych" przedstawił prof. dr hab. Paweł Łuków (Komitet Bioetyki PAN, CBB IF Uniwersytet Warszawski), który na wstępie przybliżył zjawisko odrzucania istnienia kategorii normatywnych. Jako przykład niebezpiecznego zjawiska negowania praw reprodukcyjnych podał stanowisko Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych w sprawie klauzuli sumienia lekarzy z dnia 14 lutego 2017 r. Podkreślił także znaczenie świadomej zgody jako standardu bioetycznego w zakresie praw reprodukcyjnych, zwracając uwagę na „cud" świadomej zgody, kiedy to, co bez zgody jest nie do przyjęcia, ze zgodą pacjenta jest wręcz godne pochwały. Prelegent podkreślił, że istnienie świadomej zgody możliwe jest jedynie w demokratycznym społeczeństwie, oznacza wyznawanie centralnej wartości jednostki ludzkiej i pozwala ustalić, co w konkretnych okolicznościach, w odniesieniu do konkretnej osoby jest dla niej dobre. Następnie zwrócił uwagę na rysujący się w konserwatywnej części doktryny problem negacji istnienia praw reprodukcyjnych. Zajmuje się tym tzw. „władza nieinstytucjonalna" (sprzyjająca obecnej władzy), która swoimi działaniami chce uniemożliwić społeczeństwu upominanie się u władz publicznych o respektowanie ich praw reprodukcyjnych i zapewnienie warunków do korzystania z nich. Tymczasem prawo do określenia, kiedy i ile potomstwa dana jednostka chce posiadać oraz prawo do osiągnięcia najwyższego poziomu życia seksualnego weszły już dawno do standardu cywilizowanego świata. Kończąc swe wystąpienie referent zauważył, że negowanie jakichkolwiek kategorii normatywnych doprowadza do wyeliminowania pluralizmu światopoglądowego, uniemożliwiając tym samym debatę społeczną.
    Jako następna wystąpiła Wanda Nowicka, współzałożycielka i była przewodnicząca Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, posłanka i wicemarszałek Sejmu VII kadencji. Wystąpienie pt. „In vitro, prawa kobiet, prawa reprodukcyjne" rozpoczęła od odpowiedzi na pytanie postawione przez prof. Szamatowicza, który zastanawiał się, jakie czynniki wpłynęły na zaistnienie w leczeniu niepłodności takiego zjawiska jak naprotechnologia. Pani Nowicka zauważyła, że głównymi przyczynami takiego stanu rzeczy są m.in.: uwarunkowania kulturowe (patriarchat wyrażany kontrolowaniem płodności kobiety przez mężczyznę), kontrola wywodząca się z biopolityki skoncentrowanej na tym, co dzieje się z ciałem człowieka dla celów politycznych, a także fakt, że sfera reprodukcji wciąż znajduje się pod kontrolą państwa. Następnie Wanda Nowicka poruszyła kwestię źródła agresywnej debaty wokół in vitro, która istnieje mimo tego, iż państwo zachęca do rodzenia dzieci. Po raz kolejny został przytoczony problem biopolityki - państwo nie uznaje kobiety czy rodziny za podmiot autonomiczny, zdolny do samodecydowania o ilości i terminie posiadanego potomstwa. Według Wandy Nowickiej debata o in vitro rozpoczęła się w momencie, gdy Ewa Kopacz, jako minister w rządzie Donalda Tuska otwarcie zapowiedziała dofinansowanie ART z budżetu państwa. Głos zabrał wówczas Kościół katolicki, wyrażając pogląd, iż in vitro (stosowane z powodzeniem w Polsce od dłuższego czasu) jest niezgodne z wiarą katolicką i należałoby tych praktyk zakazać, a w szczególności nie dopuścić do finansowania metody in vitro z państwowego budżetu. Na zakończenie prelegentka pokusiła się o ocenę ustawy o leczeniu niepłodności. W jej opinii jest to ustawa „wymuszona" palącą potrzebą stworzenia standardu prawnego dla przechowywania gamet (czego dowodem skandal w klinice w Policach), ale niespełniająca wielu innych istotnych wymogów, a odzwierciedlająca interesy polityczne jej twórców, a nie dobro pacjentów. Perspektywa prawna kobiet w ustawie zakłada, że kobieta decydująca się na zajście w ciążę zmuszona jest zrezygnować ze swojego konstytucyjnego prawa do życia, zdrowia czy samodecydowania o sobie, jednocześnie stając się przedmiotem polityki państwa. Często kobiety zmuszone są dochodzić swoich praw na arenie międzynarodowej. Co ciekawe, Wanda Nowicka zauważyła, iż międzynarodowe orzecznictwo klasyfikuje stratę czasu reprodukcyjnego jako torturę, a znakomita większość ocenia naprotechnologię (tzw. leczenie niepłodności popularyzowane przez środowiska katolickie) jako działania tylko trwoniące ów czas.
    Ostatnie wystąpienie w sesji pierwszej pt. „Ustawa o leczeniu niepłodności po roku obowiązywania. Perspektywa pacjenta" należało do Barbary Szczerby, Wiceprzewodniczącej Zarządu Stowarzyszenia na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian". Pierwszy głos pacjentów na konferencji wybrzmiał dobitnie - jako zarzut względem ustawodawcy, że właśnie owego głosu nie wysłuchano na etapie tworzenia ustawy. Następnie pani Barbara Szczerba przeszła do podsumowania ustawy - wskazania jej zalet, wytknięcia wad oraz wskazania zagrożeń dla pacjentów. Niewątpliwą zaletą uchwalenia ustawy w Polsce ma być poprawa bezpieczeństwa pacjentów wynikająca m.in. z podwyższenia wymagań stawianych ośrodkom leczenia niepłodności oraz wprowadzenia ogólnych standardów leczenia. Niemniej pacjenci dostrzegają w zapisach ustawy szereg wad, które powodują niepokojący wzrost tzw. „turystyki medycznej" do Czech. Jako najpoważniejsze niedostatki ustawy jawią się: dyskryminacja w dostępie do leczenia par homoseksualnych oraz osób samotnych (pacjentki, które zamroziły zarodki przed wejściem ustawy w życie, nie mogą implantować ich będąc osobami samotnymi - oburzeni pacjenci odczuwają to jako przemoc państwa nad jednostkami), brak refundacji leczenia (wskazano, iż oprócz Irlandii Polska jest jedynym krajem niefinansującym metod ART), brak rekomendacji SET, narzucona anonimowość dawców (uniemożliwienie dawstwa wewnątrzrodzinnego oraz wpływu na wybór dawcy), przymusowe przekazywanie zarodków do adopcji, brak wyznaczenia maksymalnej granicy wieku dla osób mogących podjąć się leczenia, a także brak opieki psychologicznej nad pacjentami. Do potężnej listy wyrzutów dołączają zagrożenia widziane oczami pacjentów: zachowanie płodności ograniczane wyłącznie do przypadków medycznych a nie społecznych, próby zmian zapisów ustawy podejmowane przez środowiska niechętne metodom ART, brak powołania rady ds. leczenia niepłodności mimo stosownych zapisów ustawy, które przedstawicielka „Naszego Bociana" odczytuje jako bojkot ustawy przez Ministra Zdrowia.
    Takim bilansem zysków i start zamknięto pierwszą sesję konferencji. Mocno wybrzmiał zarzut, że głos pacjentów - najważniejszych użytkowników ustawy - został pominięty już na etapie jej tworzenia.
    Pierwszym wystąpieniem po przerwie była prezentacja dr Kingi Bączyk-Rozwadowskiej (WPiA Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu) pt. „Procedura IVF a poszanowanie autonomii pacjentów". Rozpoczęła od zwrócenia uwagi, że dla zrozumienia problemu niezbędne będzie znalezienie odpowiedzi na kilka pytań. Pierwsze z nich, to na ile ustawodawca spełnia oczekiwania małżonków bądź partnerów w kwestii autonomii podejmowania decyzji dotyczących leczenia. Według referentki ustawodawca wpisał się w nurt dopuszczający autonomię w zakresie podejmowania decyzji, kiedy i ile potomstwa dana para chce wydać na świat oraz jak chce rozporządzać swoim materiałem genetycznym. Następne pytanie, na które należy odpowiedzieć, brzmi komu przysługują uprawnienia do leczenia metodami ART. Z ustawy wynika, że z leczenia mogą korzystać wyłącznie heteroseksualne małżeństwa bądź związki partnerskie, od których wymaga się niepłodności bezwzględnej lub patologicznej. Z katalogu uprawnionych wyłączono natomiast przypadki osób z tzw. niepłodnością społeczną - poddanych korekcie płci bądź posiadających inne plany na życie uwzględniające mrożenie komórek rozrodczych w okresie przypadającym na najlepszą jakość materiału genetycznego w celu wykorzystania ich w przyszłości, np. w momencie osiągnięcia pewnego statusu materialno-społecznego. Ostatnim z poruszonych przez dr Kingę Bączyk-Rozwadowską tematów, niezwykle ważnym z punktu widzenia oceny autonomii pacjentów, była kwestia ochrony materiału genetycznego przyszłych rodziców, przy równoległej szczególnej ochronie udzielonej przez ustawę zarodkom. W przypadku niewykorzystania przez parę wszystkich zarodków, przy chęci transferowania ich w przyszłości, wymagane będą kolejne zgody dawców na ich przeniesienie do organizmu biorczyni z uwagi na fakt, iż wraz z upływem czasu może dojść do zmiany planów reprodukcyjnych jednego z dawców. Dr Bączyk-Rozwadowska zauważyła także, że ustawodawca nie dopuszcza możliwości przymuszenia kobiety do dawstwa komórek rozrodczych, co jest niezwykle ważne z perspektywy autonomii pacjentów. Zwróciła też uwagę, iż w ustawie określono także maksymalną liczbę dzieci, jakie mogą być poczęte od jednego dawcy anonimowego. Jest to motywowane względami genetycznymi, tj. celem zminimalizowania ryzyka nieświadomych kazirodczych związków osób pochodzących od jednego mężczyzny, co w opinii referentki wydaje się racjonalne przy obecnie obowiązujących przepisach. Jednym natomiast z nieznajdujących u niej zrozumienia ograniczeń autonomii pacjentów jest ograniczenie liczby zarodków transferowanych do organizmu biorczyni w ramach jednego cyklu. Kwestię autonomii pacjentów w trakcie leczenia procedurą IVF ogólnie oceniła pozytywnie, jednak nie bezkrytycznie.
    Następne wystąpienie należało do dr hab. Marii Boratyńskiej. W swoim wystąpieniu „Tajemnica lekarska in vitro czyli po co te wszystkie sekrety?" zastanawiała się głównie nad racją wprowadzenia tajemnicy dawstwa niepartnerskiego. Zgodziła się, że słusznymi powodami takiego rozwiązania są ażeby dawca nie naprzykrzał się biorczyni oraz by dawca nie był w żaden sposób nagabywany przez biorczynię, jeśli sobie tego nie życzy. Skoro jednak na zasadach ogólnych tajemnica lekarska może zostać uchylona za zgodą pacjenta poinformowanego uprzednio o konsekwencjach, sekret dawstwa niepartnerskiego powinien stanowić jedynie gwarancyjne minimum ochrony ustawowej o charakterze dyspozytywnym, ponieważ trudno jest znaleźć godny ochrony interes społeczny lub prywatny w utrzymaniu tajemnicy wbrew głównym zainteresowanym. Nie do końca zamierzonym efektem jest natomiast krzywda grup rodzinnych, które nie mają z tego powodu możliwości korzystania z dawstwa we własnym kręgu. Natomiast odnaleziony w uzasadnieniu projektu ustawy argument, iż tajemnica ma zadanie zapobiegać korzystaniu z metody in vitro dla celów macierzyństwa zastępczego, prelegentka uznała za niepoważny systemowo.
    Dr Jakub Pawliczak z WPiA Uniwersytetu Warszawskiego wygłosił referat pt. „Ustawa o leczeniu niepłodności a zagadnienia filiacji - sens rozwiązań na tle systemu". Tytułem wstępu zaznaczył, iż w myśl ustawy założeniem systemowym jest zapewnienie dziecku posiadania zarówno matki jak i ojca, niezależnie od rodzaju związku, w jakim mieliby oni trwać. W przypadku dawstwa partnerskiego nie ma problemów z określeniem, kto jest ojcem a kto matką dziecka. Jedyne trudności na tle filiacji pojawiają się w przypadku dawstwa innego niż partnerskie, z uwagi na brak definicji legalnej wspomnianego pojęcia. Referent zwrócił uwagę, że państwo nie ma możliwości skontrolowania, czy osoby deklarujące przy przystąpieniu do leczenia wspólne pożycie mówią prawdę. W tym miejscu należy zwrócić szczególną uwagę na fakt, iż takie oświadczenie ma charakter wiążący dla określenia ojcostwa. Kwestia macierzyństwa nie została natomiast przez ustawę zrewolucjonizowana - kobieta, która rodzi dziecko, jest jego matką. J. Pawliczak stwierdził, że ustawodawca obrał kierunek obowiązkowego uznania ojcostwa przed narodzeniem dziecka. W przypadku dawstwa niepartnerskiego, jeżeli mąż bądź partner wyraża zgodę na zabieg, nie może później zaprzeczyć ojcostwu, bo uniemożliwia to ścisła regulacja ustawy. Swoje wystąpienie prelegent zakończył twierdzeniem, że ustawodawca wpisał się w dotychczasowy system filiacji - wprawdzie w sposób zachowawczy, ale w efekcie zapewniający przyszłemu dziecku możliwość ustalenia ojcostwa, przy jednoczesnym potwierdzeniu związków nieformalnych - co może mieć późniejsze przełożenie na kwestie dziedziczenia pomiędzy partnerami.
    W kolejnym wystąpieniu dr hab. Magdalena Radkowska-Walkowicz wygłosiła referat pt. „Zarodek jako obywatel, członek rodziny i byt liminalny w świetle ustawy o leczeniu niepłodności i polskiej debaty o in vitro". Tytułem wstępu zauważyła, iż zgodnie z zapisami ustawy jej najważniejszym celem ma być ochrona komórek rozrodczych oraz zarodków i wypunktowała tym samym, iż dopiero następnie ustawodawca odnosi się do samego leczenia niepłodności. W tym kontekście skoncentrowała się na dogłębnej analizie debaty nad bytem zarodków, konfrontującej skrajne stanowiska zajmowane względem tejże „grupy komórek powstałych z połączenia komórek powstałych z połączenia męskich i żeńskich komórek rozrodczych" (ustawa) a „człowiekiem" (przeciwnicy IVF). Przytaczając cytat ówczesnej premier Ewy Kopacz („To wielkie zwycięstwo polskiej wolności") zauważyła, iż dowodzi on politycznego, a nie prawnego celu ustawy i zaraz zadała pytanie, czyjej właściwie wolności owa ustawa dotyczy. Wyklucza bowiem z leczenia wiele osób i tym samym wspiera tradycyjną wizję rodziny (matka plus ojciec), która powinna już dawno zostać poddana redefinicji z uwagi na ewidentne przemiany społeczne. Wystąpienie zostało okraszone wieloma barwnymi, medialnymi cytatami dowodzącymi skrajnej optyki pojęcia „zarodek": poczynając od oszustwa w świetle ustawy (lekarz dobiera komórki dawcy i biorczyni, przy jednoczesnym zachowaniu tajemnicy lekarskiej) widzianego tak przez część jej adresatów, przez ochronę zarodka przed zniszczeniem w intencji Ministerstwa Zdrowia, aż po zarodek posiadający pełne prawa jako polskie dziecko, płaczący i czekający na śmierć w ciekłym azocie - w odczuciu przeciwników metod ART. Dr hab. Wojciech Machała z WPiA Uniwersytetu Warszawskiego wygłosił referat pt. „O naruszaniu dóbr osobistych pacjentów i ich dzieci w tzw. debacie publicznej". Rozpoczął od spostrzeżenia, że formułowane publicznie tezy o jakoby niemoralnym charakterze stosowania procedury zapłodnienia in vitro stwarzają po stronie osób zainteresowanych poczucie społecznego wyobcowania czy wręcz stygmatyzacji. Rodzi to pytanie o środki prawne dla ochrony ich interesów. Prima facie użyteczna wydaje się cywilistyczna konstrukcja praw na dobrach osobistych, jakkolwiek względy praktyczne czynią tę użyteczność wątpliwą. Pod względem normatywnym sytuacja jest dość klarowna. Jednym z dóbr osobistych wymienionych expressis verbis w art. 23 KC jest cześć, definiowana jako: „pozytywne ustosunkowanie się innych ludzi do wartości osobistej i społecznej danej jednostki" (tak SN w wyroku z 21.03.2007 I CSK 292/06). W praktyce jednak na przeszkodzie dochodzeniu przez pacjentów uczestniczących w procedurze in vitro i przez dzieci urodzone w następstwie jej zastosowania roszczeń ochronnych (żądania zaprzestania naruszenia, usunięcia jego skutków, zadośćuczynienia) stoją takie uwarunkowania jak konieczność ujawnienia wobec sądu (a w konsekwencji i publicznie) faktu zaangażowania w tę procedurę oraz - przede wszystkim - przyjęta w orzecznictwie SN koncepcja, że nacechowana negatywnie wypowiedź odnosząca się do grupy społecznej tylko wówczas rodzi odpowiedzialność za naruszenie czci osoby występującej z roszczeniem, gdy zostanie udowodnione, że wypowiedź ta kierowana była konkretnie pod adresem tej osoby. Pierwsza okoliczność powoduje, że samo wystąpienie z roszczeniem rodzi obawę społecznej stygmatyzacji, co zniechęca zainteresowanych. Druga radykalnie zmniejsza szanse powodzenia procesu o ochronę czci, zważywszy, że wypowiedzi na forum publicznym mają z reguły charakter generalny, a osoby formułujące je deklarują, że nie było ich intencją naruszenie godności konkretnych osób. Referent podkreślił, że mimo braku przeciwwskazań do występowania na drogę sądową, wykładnia przyjmowana przez orzecznictwo, z którą notabene sam się nie zgadza, uniemożliwia skuteczne dochodzenie tych praw. Na zakończenie referent wyraził nadzieję na zmianę linii orzekania i podejścia do tematu ochrony dóbr osobistych na korzyść pokrzywdzonych.
    Dyskusję po panelu otworzył dr hab. Lucjusz Jakubowski (Przewodniczący Polskiego Towarzystwa Genetyki Człowieka), swoimi uwagami oraz obawami na tle ustawy dając asumpt do dalszej debaty. Stwierdził, że jego zdaniem ustawa o leczeniu niepłodności zawiera wiele wad (np. brak pomocy psychologicznej podczas leczenia) i dodatkowo wytknął ustawie marginalizowanie praw dziecka. Pod rozważania biomedyczne poddał kwestię dawstwa rodzinnego, z którego korzyść nie zawsze jest oczywista - np. gdy matka dziecka jest jego genetyczną ciotką, a ciotka - genetyczną matką. Dalsza część dyskusji obracała się wokół aspektu zgody i jej ewentualnego wycofania w trakcie leczenia, a także rozwinięto kwestię wykazania bezprawności osób korzystających z wolności wypowiedzi w odniesieniu do naruszenia dóbr osobistych w debacie publicznej.
    Wystąpieniem otwierającym trzeci i ostatni panel ekspercki był referat dr Doroty Krekory-Zając (WPiA UW) pt. „Bezpieczeństwo przechowywania materiału biologicznego a wypadek w Policach".
    Na wstępie prelegentka postawiła tezę, że nie istnieje ustawa, będąca w stanie zapobiec wszystkim błędom w tym przedmiocie. Przedmiotem wystąpienia była analiza wpływu regulacji prawnych nowej ustawy na bezpieczeństwo materiału biologicznego zdeponowanego w klinikach leczenia niepłodności. Przyczynkiem do rozważań stał się nagłośniony medialnie błąd przy zapłodnieniu in vitro, jaki miał miejsce w klinice w Policach. Na wypadek, gdyby doszło do zamiany komórek rozrodczych, embrionów lub niewłaściwego ich przechowywania w klinice, ustawa przewiduje jedynie sankcje publicznoprawne. W praktyce wydaje się, że nie umożliwiają one realnej ochrony praw pacjentów. Powstaje zatem potrzeba kreowania roszczeń prywatnoprawnych, które w orzecznictwie zarówno europejskim jak i systemu common law nie zawsze są uwzględniane. Celem referatu było wskazanie głównych problemów prawnych na tym tle. D. Krekora-Zając przytoczyła obowiązujące obecnie regulacje w zakresie przechowywania materiału genetycznego podczas leczenia metodą in vitro. Za przykłady posłużyły nowe standardy określone w ustawie (m.in. art. 39-43 ustawy), przepisy wprowadzające odpowiedzialność karną za niewłaściwe przechowywanie i znakowanie materiału genetycznego oraz rozporządzenie wykonawcze do ustawy. W podsumowaniu wyraziła się pochlebnie o przepisach regulujących standardy bezpieczeństwa przechowywania materiału genetycznego, zaznaczając jednocześnie, że ustawa „nie jest lekiem na całe zło" (w rozumieniu bezpieczeństwa przechowywania materiału genetycznego), bo przy tak skomplikowanej procedurze medycznej wszystkim błędom ludzkim nie da się zapobiec.
    Pozostając w tematyce nowych rozwiązań wprowadzonych przez ustawę o leczeniu niepłodności, swój referat pt. „Kontraktowe aspekty zabiegu. „Dobrowolny przymus" zawierania umów o przechowywanie zarodków" wygłosiła mgr Anna Woźniak reprezentująca INP PAN. Swoje wystąpienie prelegentka rozpoczęła od syntetycznego omówienia przepisów ustawy w części odnoszącej się do obowiązku zawierania umowy o przechowywanie zarodków. Szczegółowej analizie poddane zostało zagadnienie okoliczności przekazywania zarodków do dawstwa, będące wynikiem upływu terminu, na jaki zawarta została umowa o ich przechowywanie - sformułowane w art. 21 ust. 3 pkt 1 ustawy. Omówione zostało także zagadnienie dopuszczalności wielokrotnego przerywania biegu 20-letniego terminu przy przyjęciu, że początek terminu wyznacza moment przekazania zarodków do przechowania, a nie moment dokonania (krio) konserwacji. W drugiej części wystąpienia znalazła się krytyczna prezentacja niedozwolonych klauzul umownych, które zidentyfikowano w umowach o przechowanie zarodków funkcjonujących w obrocie prawnym.
    Następnie pisząca te słowa (WPiA UW) wygłosiła referat pt. „Zapłodnienie pozaustrojowe post mortem a ustawa o leczeniu niepłodności". Wystąpienie zostało poświęcone kompleksowej analizie dopuszczalności zapłodnienia postmortalnego na tle rodzimych regulacji prawnych, które zezwalają na wykorzystanie przez biorczynię - po śmierci dawcy - zarodka powstałego wcześniej w wyniku dawstwa partnerskiego. Ustawa wyklucza zatem wykorzystanie komórek rozrodczych dawcy po jego śmierci, a także zabrania pozyskiwania materiału genetycznego ze zwłok ludzkich w celu zastosowania go w procedurze medycznie wspomaganej prokreacji. Przy tak przyjętych rozwiązaniach ustawa umożliwia ustalenie pochodzenia dziecka na mocy domniemania ojcostwa dawcy komórek rozrodczych przekazanych w wyniku dawstwa partnerskiego. Niemniej, mimo ustalenia pochodzenia, Kodeks cywilny nie przewiduje możliwości dziedziczenia przez przyszłe dziecko zmarłego dawcy. W wystąpieniu wskazano jednocześnie na bardzo istotne w tym kontekście tło przyjętych regulacji post mortem w Polsce. Otóż głównym założeniem ustawodawcy, który nie dopuścił do leczenia osób samotnych, było zapewnienie przyszłemu dziecku posiadania obydwojga rodziców - ojca oraz matki, niemniej w tej samej ustawie dopuszczono możliwość tzw. „zapłodnienia post mortem", czyli korzystanie z leczenia przez osobę de facto osamotnioną. W podsumowaniu zostało stwierdzone, iż mimo uregulowania w ustawie problematyki zapłodnienia pośmiertnego, tematowi towarzyszy szereg wątpliwości, w tym m.in. fakt różnicowania kobiet samotnych, które mogą skorzystać z zapłodnienia in vitro czy pominięcie zgody mężczyzny na wykorzystanie jego materiału genetycznego po śmierci oraz wykluczenie z możliwości skorzystania z zarodka w przypadku śmierci jego partnerki.
    Kolejnym zagadnieniem poruszonym podczas konferencji była anonimowość dawców komórek rozrodczych, którego konsekwencją jest m.in. trudność w uzyskaniu informacji o ewentualnych chorobach genetycznych czy genetycznym rodzeństwie. W swoim wystąpieniu pt. „Ustawa a potrzeba poznania własnego pochodzenia genetycznego przez dzieci urodzone dzięki dawstwu niepartnerskiemu. Granice tajemnicy rodziców" mgr Anna Krawczak wskazała na międzynarodowe regulacje dotyczące ujawniania informacji o dawcach komórek. Jako wzór prawodawczy posłużyć mogą m.in. Wielka Brytania (gdzie od 2005 r. obowiązuje pełna jawność co do tożsamości dawcy, liczby ewentualnego rodzeństwa etc.), Australia (tam od 2008 r. do aktu urodzenia osoby poczętej w wyniku dawstwa niepartnerskiego dodaje się stosowną adnotację, wraz z informacją o tym, kto był dawcą oraz jakie rodzeństwo genetyczne posiada nowonarodzony człowiek), czy też Belgia, gdzie od 2007 r. obowiązują przepisy zbliżone do brytyjskich. Dla kontrastu referentka przybliżyła regulację polską. Z wystąpienia wynikało, że rodzime prawo narzuca pełną anonimowość dawcy, nie przewiduje konsultacji psychologicznych, nie dopuszcza udzielania informacji co do liczby zarodków utworzonych z materiału danego dawcy oraz - co istotne - nie pozwala biorcom dokonać wyboru dawcy: przywilej ten ma lekarz prowadzący leczenie, który dobiera dawcę na podstawie tzw. „zgodności fenotypowej". A. Krawczak zwróciła także uwagę na ilość informacji podawanych do dokumentacji medycznej. Są to z reguły informacje mało istotne, nie dające możliwości „poznania" dawcy, a jedynie uzyskanie informacji o jego (bądź jej) stanie zdrowia. W celach komparatystycznych można ponownie odnieść się do Australii, gdzie lekarze tworzą pełen profil psychologiczny dawcy. W ramach konkluzji referentka podkreśliła, że ustawa o leczeniu niepłodności powstała bez uwzględnienia poprawek społecznych, a jako rozwiązanie omawianego problemu przymusowej anonimowości dawców sama zaproponowała rozwiązanie pośrednie: dobrowolny wybór między dawstwem anonimowym, a jawnym co umożliwiłoby zaspokojenie potrzeb zarówno zwolenników anonimowości jak i jawności dawstwa komórek.
    Kończącym tę sesję konferencji, a jednocześnie ostatnim referatem eksperckim, było wystąpienie mgr. Jakuba Zawiły-Niedźwieckiego (CBB IF UW) pt. „Naprotechnologia a kradzież czasu reprodukcyjnego i inne nadużycia". Tytułem wstępu referent wyraził zamiar przedstawienia statusu naprotechnologii z perspektywy etyki medycznej. Analizę rozpoczął od zwięzłej definicji pojęcia, określając naprotechnologię jako „suboptymalną medycynę", której wątpliwa skuteczność medyczna powoduje jedynie stratę czasu reprodukcyjnego (bo jeden cykl leczenia metodą IVF zajmuje średnio trzy miesiące, cały cykl naprotechnologii trwa mniej więcej 24 miesiące). Referent podkreślił, że wątpliwa jest wprawdzie „jedynie" medyczna skuteczność metody, jako że z punktu widzenia społecznego zawsze ta metoda zakończy się posiadaniem dziecka, skoro ostatnim krokiem „leczenia" ma być adopcja dziecka. Dalej zauważył, że wszystkie regulacje, jakie mają zastosowanie w określaniu poziomu leczenia (m.in. Kodeks Etyki Lekarskiej, Deklaracja Genewska, ustawa o zawodach lekarza i lekarza dentysty, czy nawet ustawa o prawach pacjenta) nie zezwalają lekarzom na proponowanie naprotechnologii jako wiodącej metody leczenia niepłodności. Na zakończenie stwierdził, że naprotechnologia jest przejawem tzw. starej medycyny sprzed rewolucji biomedycznej, kiedy to lekarz decydował, co jest dobre dla pacjenta i to autorytety medyczne decydowały o zastosowaniu metody leczenia. W przypadku naprotechnologii jedyny autorytet stanowi niejaki prof. Hilgers, ponieważ tylko jego opracowanie potwierdza jakoby skuteczność omawianej metody. Co ciekawe, prof. Hilgers jest też właścicielem znaku towarowego „naprotechnologia" i czerpie z niego korzyści. Jako warte uwagi J. Zawiła-Niedźwiecki podkreślił, że naprotechnologia jest swego rodzaju reliktem i poza Polską nie jest popularna, co stanowi dowód naszego zapóźnienia biomedycznego .
   Dyskusja po trzeciej sesji eksperckiej skoncentrowana była wokół naprotechnologii. Jak zauważyła Wanda Nowicka, WHO nie wypowiada się o naprotechnologii, co dowodzi, że nikt w środowisku lekarskim nie uznaje tej metody za leczenie niepłodności ze skutecznością potwierdzoną badaniami medycznymi. Zwróciła także uwagę na niepokojące zjawisko oportunizmu lekarskiego, które objawia się coraz częstszym wprowadzaniem naprotechnologii do oferty klinik leczących niepłodność w imię większych zysków. Zdecydowanie negatywne względem naprotechnologii stanowisko przedstawiła dr Ewa Plebanek (Akademia Andrzeja Frycza-Modrzewskiego w Krakowie), określając proponowanie tej metody jako rodzaj oszustwa, mającego na celu wyłącznie wzbogacenie się kliniki, a nie efektywne leczenie niepłodności chorych. Podczas debaty dr Bączyk-Rozwadowska wystąpiła do dra Pawliczaka oraz do piszącej te słowa z pytaniem o zakres filiacji w przypadku zapłodnienia post mortem. Wspólnie ustalono, iż co do zasady można ustalić ojcostwo dawcy komórki rozrodczej po jego śmierci, jednakże w przypadku, gdy biorczyni decyduje się na zapłodnienie tego typu pozostając w nowym formalnym związku, będzie wówczas zachodzić domniemanie pochodzenia dziecka od męża matki (który jednocześnie może być nieświadomy procedury, której poddała się żona). Na zakończenie dyskusji poruszono także kwestię określenia górnej granicy wieku przystąpienia do leczenia in vitro, mając na uwadze dobro dziecka - część obecnych na sali była zdania, że wartym rozważenia jest wprowadzenie takiego limitu w ustawie.
    Ostatnie dwie sesje konferencji przeznaczone zostały na wystąpienia studenckie. Pierwsza na mównicę weszła mgr Paulina Szymańska vel Szymanek (WPiA UW) prezentując referat pt. „Prawo do bycia rodzicem czy autonomia woli? Problemy prawne związane z procedurą in vitro w przypadku rozwodu". Zreferowała aktualny stan prawny, zwracając szczególną uwagę na zmiany w KRiO, a także na możliwość interwencji sądu rodzinnego w przypadku braku zgody męża biorczyni na transfer zarodka pochodzącego z dawstwa partnerskiego.
    Kolejnym prelegentem był mgr Marcin Klonowski (WPiA UJ), który przedstawił referat pt. „Wykorzystanie gamet i zarodków po śmierci dawcy w procedurze medycznie wspomaganej prokreacji". W trakcie wystąpienia omówił zapisy ustawy o leczeniu niepłodności, koncentrując się m.in. na możliwościach oraz wykluczeniach polskich regulacji.
    „Prawo spadkowe wobec nasciturusa poczętego w drodze medycznie wspomaganej prokreacji" to temat referatu przygotowanego przez mgr. Pawła Rafałowicza z WPAiE UWro. Przywołując art. 927 KC dokonał on analizy problemu dziedziczenia przez nasciturusa, konfrontując jednocześnie tezy z orzecznictwa oraz interpretacje obowiązujących przepisów.
    Przedostatnim wystąpieniem w tej sesji była prezentacja mgr Ewy Kabzy z WPiA UMK w Toruniu zatytułowana jako „Prawne i etyczne aspekty donacji mitochondrialnej (czyli o rodzicach trojga rodziców)". Prelegentka, oprócz przytoczenia regulacji dotyczących tej metody leczenia, przybliżyła słuchaczom techniczne aspekty wykonania zabiegu donacji mitochondrialnej, przedstawiając ją jako nadzieję na nowa metodę leczenia niepłodności.
    Ostatnim wystąpieniem w pierwszym panelu studenckim była prezentacja mgr Pauliny Chełmowskiej (WPiA UMK w Toruniu) pt. „Dziecko-lekarstwo (saviour sibling) - czy stosowanie preimplantacyjnego typowania tkankowego można uznać za prawnie i etycznie dopuszczalne?". W swoim referacie przybliżyła kontrowersyjne zagadnienie „saviour sibling", które oznacza tworzenie zarodków na potrzeby dawstwa komórek macierzystych w przypadku ciężkiej choroby ich żyjącego już rodzeństwa.
    Po przerwie referat pt. „Dawstwo zarodków w świetle ustawy o leczeniu niepłodności - zagrożenie dla przysposobienia czy szansa dla niepłodnych par?" zaprezentowała mgr Filina Sztandera z WPiA UAM w Poznaniu. Swoje wystąpienie poświęciła mało oryginalnej analizie podobieństw i różnic pomiędzy korzystaniem z dawstwa zarodków, o którym mowa w ustawie o leczeniu niepłodności, a adopcją dzieci zgodnie z zapisami dotyczącymi przysposabiania.
    Kolejnym prelegentem był mgr Mikołaj Łątkowski (IKP UW), który wygłosił referat pt. „Jakie rodziny mogą powstać dzięki zapłodnieniu pozaustrojowemu? Analiza koncepcji rodziny przedstawionej w ustawie o leczeniu niepłodności". W swoim wystąpieniu dokonał analizy przepisów ustawy mających wpływ na kształtowanie modelu rodziny w Polsce. Z ustawy wynika, że rodzinę może tworzyć tylko bądź heteroseksualna para, bądź kobieta, której partner zmarł podczas leczenia.
    W swoim wystąpieniu zatytułowanym „Anonimowe dawstwo gamet a dobro dziecka" lic. Jaśmina Różańska z IF UW przedstawiła zarówno wady jak i zalety anonimowego dawstwa komórek rozrodczych, wysnuwając tezę, iż w Polsce należałoby dać dawcom większą swobodę w decydowaniu, czy chcą przekazać komórki w ramach dawstwa anonimowego. Z dużą wnikliwością i wrażliwością zwróciła także uwagę na prawa dzieci urodzonych w wyniku dawstwa anonimowego i ich potrzeby co do poznania własnego pochodzenia genetycznego niezależnie od pozytywnych relacji emocjonalnych z rodzicami.
    Ostatnim prelegentem był mgr Andrzej Girdwoyń z referatem pt. „Prawa reprodukcyjne w Argentynie i Polsce. Argumenty bioetyczne i regulacje prawne w ujęciu komparatystycznym". W swoim wystąpieniu kompleksowo porównał on ustawy regulujące leczenie niepłodności w Polsce i Argentynie, wskazując na uwarunkowania kulturowe i polityczne różniące obie ustawy przy jednoczesnym wykazaniu, iż nie tylko Polska boryka się z problemem regulacji w tej materii. W konkluzji zaznaczył, że pomimo zbliżonego klimatu światopoglądowego Argentyńczycy wykazują znacznie większą elastyczność w prawnym regulowaniu kwestii wspomaganego rozrodu. Silniejszy niż u nas rygoryzm w sprawie przerywania ciąży w żaden sposób nie rzutuje na postrzeganie sztucznego zapłodnienia, podczas gdy w Polsce te dwa diametralnie różne zagadnienia bywają ze sobą mieszane.
    Konferencję zakończyła prof. Maria Boratyńska słowami podsumowania oraz podziękowania za owocną debatę.
 
Ten artykuł jest opublikowany w całości. 

1 Ustawa z dnia 25 czerwca 2015 r. o leczeniu niepłodności (Dz. U. 2017 poz. 865) weszła w życie w dniu 1 listopada 2015 r.
 
Prawo i Medycyna nr 67 / 20-07-2017, 12:09, wyświetleń: 448
drukuj drukuj


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz się zalogować.







Copyright © 2007 - 2012 Prawo i Medycyna. Wszelkie prawa zastrzeżone.