Prenumerata kwartalnika Prawo i medycyna na rok 2018
Strona główna   Poleć stronę   Kontakt  
e-ISSN 1898-5556
ISSN 1506-8757
  Szukaj    
‘Value of life’ i ‘hedonic damages’ jako podstawa prawno- ekonomicznej oceny błędów lekarskich w krajach systemu common law

Ekonomiczna analiza prawa zdobywa obecnie coraz większą popularność. W USA jest wykorzystywana w procesie legislacyjnym, a także w trakcie stosowania prawa. W krajach Europy Zachodniej stanowi element znakomitej części wykładów dla studentów prawa. Jednym z najtrudniejszych zadań z jakim trzeba zmierzyć się dokonując analizy ekonomicznej jest wycena ludzkiego życia. Malpractice wydaje się znakomitym przykładem zastosowania takiej wyceny. Celem niniejszej pracy jest przedstawienie sposobów obliczania wartości ludzkiego życia na przykładzie spraw o błąd w sztuce.

___________________________________________________

Słowa kluczowe: malpractice, value of life, hedonic damages, ekonomiczna analiza prawa

  1. Wstęp:

  Współczesny Świat niesie ze sobą rozwój wszelkich dziedzin nauki, w tym także medycyny. Choroby, które sto lat temu były nieuleczalne, dziś często nie wymagają nawet hospitalizacji. Wydaje się jednak, że możliwość leczenia coraz większej ilości schorzeń, wymagających nierzadko wykonania bardzo skomplikowanych zabiegów, zwiększa ryzyko popełnienia błędu.
 
Analiza danych pochodzących z różnych państw pokazuje, że na przestrzeni lat liczba błędów lekarskich zwiększa się. Opublikowane w 1991 roku wyniki badań przeprowadzonych przez Harvard Medical Practice Study wskazują, że w latach 80' ubiegłego stulecia wskutek błędów lekarskich umierało w USA 80.000 osób rocznie[1]. Jest to dwukrotnie więcej niż w wyniku wypadków drogowych (42.000) lub morderstw (27.000)[2]. Natomiast pochodzący z 2006 roku raport przygotowany przez The National Academy of Sciences stwierdza, że rocznie wskutek błędu lekarskiego cierpi 1,5 miliona ludzi[3]. Wspomniany problem istnieje także w Polsce. Przyjmuje się, że w naszym kraju popełnianych jest ok. 20-30.000 takich błędów rocznie[4]
  Przytoczone dane nie przekładają się jednak na liczbę wnoszonych powództw. Ilość spraw o malpractice rozpatrywanych przed amerykańskimi sądami zmalała w latach 1992-2001 z ok. 22.000 do 11.000 rocznie[5]. Mimo, że jedynie 27 % z nich kończy się wyrokiem uznającym powództwo nie w tym należy upatrywać głównej przyczyny faktu, że jedynie 25 % rodzin decyduje się wstąpić na drogę sądową[6]
  Powodów takiego stanu rzeczy można wskazać kilka. Jak pokazują badania National Audit Office przeciętny czas trwania procesu o błąd w sztuce wynosił aż 5,5 roku[7](dane dla Wielkiej Brytanii). Ponadto sprawy o malpractice są niezwykle trudne.
  Jednakże, mimo stosunkowo niewielkiego odsetku przypadków błędów lekarskich, których ocena znajduje swój finał w sądzie, koszty ponoszone przez National Health Services wzrastają w zawrotnym tempie. W latach 1974/1975 wydatki NHS na sprawy związane z malpractice wyniosły ok. 1 miliona funtów, by wzrosnąć w latach 2001/2002 do 446 milionów. Wpływ na ten wzrost niewątpliwe mają też sumy zasądzanych odszkodowań, które wzrosły z 1454 funtów (wartość przeciętnego odszkodowania) w połowie lat 70 do 259.000 w 2002[8]. W niektórych typach spraw odszkodowania były znacznie wyższe[9]. Jak widać nawet tak wysokie odszkodowania pozostają bez wpływu na stanowisko rodzin i samych poszkodowanych. Być może dlatego, że według badań tylko 11% osób, które doświadczyły błędu lekarskiego, uważa, że odszkodowanie pieniężne jest najlepszą rekompensatą, zaś aż 60% chciałoby przeprosin, wyjaśnień lub poznać prawdę o zaistniałym wypadku[10].
 
Wysokość kosztów jakie ponosić musi każdego roku NHS sprawia, że formułowane są postulaty reformy systemu odszkodowań w sprawach o malpractice związane z obawą, że system angielski coraz bardziej zbliża się do systemu amerykańskiego, gdzie lekarze obawiając się odpowiedzialności (dużo wyższej niż w Anglii) nierzadko praktykują „medycynę defensywną" a w niektórych dziedzinach zaczyna brakować specjalistów (na przykład położników, którzy w ciągu swojej kariery są pozywani średnio trzykrotnie o błąd w sztuce)[11].
 
Wysokość zasądzanych odszkodowań w praktyce sprawia jeszcze jeden problem. Albowiem sąd uwzględniając pozew musi każdorazowo określić ich wysokość, a tym samym wycenić ludzkie życie.
 
Wspomniana wycena jest charakterystyczna nie tylko dla spraw o malpractice, lecz także dla bardziej ogólnej kategorii spraw dotyczących deliktów (w systemie common law odpowiedzialność lekarza może być zarówno odpowiedzialnością kontraktową jak i deliktową- podobnie jak w prawie polskim, czy np. niemieckim[12]).
 
Ludzkie życie jako kategoria ekonomiczna wydaje się pojęciem dość abstrakcyjnym. Jakkolwiek jednak jest wartością ekonomiczną sensu stricte[13], która przy wykorzystaniu odpowiednich instrumentów, pozwala nie tylko na określenie odpowiedniej sumy odszkodowania, ale pomaga także ocenić wpływ uregulowań i praktyki sądowej związanych z odszkodowaniami na całokształt systemu opieki medycznej[14].
 
Przy ekonomicznej ocenie wartości ludzkiego życia stosowane są zasadniczo dwa pojęcia, które tę wartość są w stanie przybliżyć. Mowa tu o „value of life"- ogólnej wartość ludzkiego życia oraz „hedonic damages", czyli wartości utraconej przyjemności korzystania z życia[15].

  2. Value of life:

  Powyższy termin (z ang. wartość życia) jest pojęciem charakterystycznym zarówno dla nauk prawnych jak i ekonomii. Nie wdając się w rozważania, która z dziedzin jest tą która owo pojęcie przejęła, spróbujemy je zdefiniować. Wartością życia możemy nazwać pewien jego walor lub cechę wyrażające się w jego wymienialności na inne dobra (w szczególności pieniądze). Powyższa definicja może wydać się kontrowersyjna jako że zwykło się przyjmować, że życie jako wartość sama w sobie nie ma ekonomicznie pojętej ceny. Niezależnie od głoszonych w tym względzie poglądów, wycena ludzkiego życia bywa nie tylko przydatna, ale, w niektórych dziedzinach, wręcz konieczna.
 
Value of life podlega wycenie dla potrzeb różnych dziedzin, by wspomnieć tylko kwestie ubezpieczeniowe, zarządzanie ryzykiem, regulacje ustawowe, oraz zasądzanie odszkodowań. Mnogość zastosowań jest jednym z powodów dla którego nie można wskazać jednej uniwersalnej liczby określającej wartość życia. W obrębie samego tylko systemu odszkodowawczego można wskazać zasadnicze różnice. Przeprowadzone w 2003 roku badania pokazały, że życie poszkodowanego w sprawach dotyczących szkód na osobie zostało wyceniono średnio na $49.667 zaś w sprawach o wyrządzenie szkody produktem niebezpiecznym na $105.760[16]. Podane liczby mogą dziwić biorąc pod uwagę fakt, że pochodzą z rozstrzygnięć sądów amerykańskich, a więc z kraju, gdzie życie statystycznego Johna Doe wycenia się na kwotę od 1,4 do 9 milionów dolarów[17]. Spowodowane jest to faktem, że niejednokrotnie wysokość odszkodowania kształtowana bywa w oderwaniu od jakichkolwiek wyliczeń. W sprawach rozpatrywanych przez ławy przysięgłych wpływ na wspomnianą wysokość mają takie czynniki jak np. stan majątkowy pozwanego[18]. Tam, gdzie rozstrzygnięcia dokonuje sąd większą rolę odgrywa wycena rzeczywistej wartości życia (przykładowo w Wielkiej Brytanii sprawy o malpractise rozstrzygane są bez udziału ławy przysięgłych)[19].
 
Problemem przy ocenie Value of life jest swoista dwoistość tej wartości. Wskazuje się, że ludzie za przyjęcie na siebie określonego ryzyka śmierci zażądają innej kwoty niż ta jaką byliby w stanie zapłacić za jego uniknięcie. Ponadto pojawia się kolejny problem. Jeśli nawet zbierzemy odpowiednie informacje, takie jak np. koszty montażu urządzeń zmniejszających ryzyko śmierci (poduszki powietrzne, czujniki dymu etc.), czy dane na temat tego jak zwiększone ryzyko pracy wpływa na wysokość wynagrodzenia to wciąż nie będziemy mogli określić wartości ludzkiego życia. Wynika to z przyczyny wskazanej przez Posnera w „Economic analysis...". We wskazany powyżej sposób możemy wycenić 1-procentowe ryzyko utraty życia. Value of life nie będzie jednak 100-krotnością tej sumy[20]. Z przedstawionych przez Posnera obliczeń wynika, że cena określonego ryzyka śmierci wzrasta w sposób nielinearny. Dochodzi do tego fakt, że zdecydowana większość ludzi nie zamieniłaby swojego życia za żadną sumę pieniędzy[21]. W jaki sposób zatem kwestie Value of life rozstrzygają sądy? W literaturze wskazuje się na popularną w tym względzie doktrynę „to make victim whole" w której chodzi o to, by straty poszkodowanego wyrównać całkowicie[22]. Zgodnie z tym poglądem sądy nierzadko korzystają ze statystycznej wartości życia przedstawianej corocznie przez różnego rodzaju agendy rządowe i inne organizacje (przykładowo w USA raporty na ten temat publikują m.in.: federalna Agencja Ochrony Środowiska i Departament Transportu). Analiza rozstrzygnięć w tym względzie wskazuje jednak duże zróżnicowanie wysokości odszkodowań[23]. Dowodzi to, że na decyzje sądowe wpływ muszą wywierać także inne czynniki.
 
Bardzo powszechną metodą stosowaną do wyliczania value of life jest wycena ilość dóbr jakie statystyczna osoba mogłaby wytworzyć w ciągu swojego życia. W ten sposób otrzymujemy sumę bazową. Podobnie w sprawach o malpractice przyjmuje się przykładowo ile poszkodowany mógłby zarobić, gdyby nie błąd lekarza, przez który został on sparaliżowany. Nieco inaczej przedstawia się niniejszy problem w sprawach w których poszkodowany zmarł. Przyjmuje się bowiem, że np. osoba sparaliżowana poniesie określone wydatki na życie, dlatego też w sprawach o śmierć od potencjalnych zysków ofiary odejmuje się prognozowane wydatki na życie, które by poniósł gdyby żył. Wskazane rozwiązanie było przedmiotem krytyki zarówno w literaturze jak i, później, w sądownictwie federalnym[24]. W tym upatrywać można początków nurtu związanego z tzw. „hedonic damages", czyli zadośćuczynieniem za utratę możliwości cieszenia się życiem. Kwestii tej poświęcona zostanie dalsza część niniejszej pracy.
 
Suma zasądzana na rzecz poszkodowanego, tak w sprawach o malpractice jak i innych, nie ogranicza się jedynie do utraconych przez niego, lub jego rodzinę (także inne osoby uprawnione) zarobków. Przykładowo, odszkodowanie takie nie zrekompensuje utraty wzroku, ale zasądzona bardzo wysoka suma pieniężna może pomóc w umiejscowieniu poszkodowanego w sytuacji jak najbardziej zbliżonej do tej w jakiej znajdował się nim utracił wzrok[25]. W tym właśnie najpełniej wyraża się koncepcja „to make victim whole". Kłopotliwe jednak we wspomnianej koncepcji jest wyrażenie „whole". Nie oznacza ono bynajmniej, że suma zasądzana w tzw. „death case"(a więc takich w których poszkodowany zmarł) jest niczym nie ograniczona. Musi być ona limitowana[26]. Granicę wyznaczać będzie suma czynników składających się na value of life. Reasumując, będzie to suma dóbr jakie poszkodowany mógłby wytworzyć, gdyby nie błąd lekarza (lub inne zdarzenie wywołujące odpowiedzialność odszkodowawczą) pomniejszona o wydatki na życie (w death case). Tak otrzymana kwota modyfikowana jest ostatecznie przez utracone korzyści niematerialne, czyli „hedonic damages". Dlatego właśnie suma zasądzanego odszkodowania nie równa się statystycznej wartości życia przyjmowanej dla innych niż odszkodowawcze celów.
 
Odrębnym problemem, na który warto zwrócić uwagę, jest „value of life" w odniesieniu do dzieci. W death case nie sposób bowiem określić sumy bazowej, czyli dóbr wytworzonych przez poszkodowanego. Uniemożliwia to z kolei modyfikację przez pozostałe z wymienionych czynników.
 
Posner przedstawia sposób obliczania wartości życia dzieci, jakkolwiek jest on bardzo kontrowersyjny. Mianowicie sugeruje on, by wyliczyć „value of life" w oparciu o „utracone inwestycje". Wychowanie dziecka niesie ze sobą różnego rodzaju wydatki. Przyjmując założenie, że w przyszłości dobrze wykształcone dzieci będą w stanie wspomóc rodziców, Posner traktuje wydatki na wychowanie dziecka jako inwestycję w przyszłość[27]. Kontrowersje wynikają z faktu, że zgodnie z takim poglądem dziecko traktowane jest jako towar.

 
2.1. Analiza risk-risk:

  Analiza risk-risk (ryzko wywołujące ryzyko- przyp. aut.) polega ocenie jak określone sposoby zmniejszania ryzyka śmierci lub rozstroju zdrowia wpływają na powstawanie nowego ryzyka[28]. Wspomniane ryzyko najłatwiej omówić przy okazji kwestii związanych z produktami niebezpiecznymi. Znane są przypadki zabawek dla dzieci, które pokrywane były substancjami zapobiegającymi zapłonowi, a które później okazywały się rakotwórcze[29].
  Przedstawioną koncepcję można przełożyć na grunt systemu odszkodowawczego. Mianowicie, jak już była o tym mowa, w Wielkiej Brytanii NHS przeznacza ponad 440 milionów funtów rocznie na wydatki związane z wypłatą odszkodowań (przy czym duża część tej kwoty niezależna jest od wysokości odszkodowań, gdyż pochłaniana jest przez obsługę prawną i inne koszty administracyjne). Zwolennicy reformy systemu odszkodowawczego w Wielkiej Brytanii stawiają pytanie, ile osób można by było skuteczniej wyleczyć, gdyby pieniądze te przeznaczyć np. na nowy sprzęt
[30]. Pamiętać jednak należy, że tak wysokie odszkodowania jak w systemie angielskim (nawet jeśli niższe niż w USA) mogą motywować lekarzy, personel i zakłady opieki medycznej do większej staranności. Jak widać analiza omawianego problemu wymaga wielostronnego rozpatrzenia.

  3. Hedonic damages:

  Termin ten przeważnie tłumaczy się jako „utrata przyjemności z życia"[31]. Nie jest to jednak tłumaczenie kompletne. W rzeczywistości oznacza ono utratę wszelkich dóbr, którym nie można przypisać wartości majątkowej (przynajmniej nie wprost, jako, że w toku postępowania sądowego wszelkie te niemajątkowe dobra podlegają wycenie). Samo pojęcie zostało wprowadzone przez ekonomistów, by dokonać rozróżnienia pomiędzy wartością ludzkiego życia w sensie ekonomicznym oraz każdym innym[32]. Jak już była o tym mowa pojęcie „hedonic damages" torowało sobie drogę najpierw w literaturze, a następnie w sądownictwie federalnym. Jedną z pierwszych spraw, w której się ono pojawiło była sprawa Sherrod v. Berry[33]
  Na gruncie malpractice ma ono szczególną doniosłość, ponieważ pozwala nie tylko lepiej ocenić ludzką śmierć w ujęciu prawno-ekonomicznym, ale przede wszystkim stanowi nieocenioną wskazówkę, by odpowiedzieć na pytanie jak wiele stracił poszkodowany wskutek zawinionej przez lekarza utraty słuchu lub wzroku. Chodzi bowiem o coś więcej niż utracone zarobki, a i ta metoda obliczania szkody bywa zawodna jako, że, przykładowo, utrata węchu może nie spowodować żadnych negatywnych konsekwencji finansowych dla poszkodowanego, a jednak nie da się zaprzeczyć, że „jakaś" strata została poniesiona. 
  Wartość hedonic damages jest jeszcze trudniejsza do określenia niż value of life. Jak bowiem określić radość płynącą z życia? Jakkolwiek jednak określenie pewnych standardów w tym zakresie jest niezwykle ważne. Jak wskazuje się w literaturze niewykształcona w tym zakresie ława przysięgłych będzie oceniać hedonic damages według swego uznania co doprowadzić może do kuriozalnych sytuacji[34]. Sytuacja kształtuje się inaczej, gdy orzekanie pozostawione jest wyłącznej kognicji składu sędziowskiego. Wówczas pozostaje jedynie kwestia określenie odpowiedniej metody obliczeniowej. Niektórzy ekonomiście skłaniają się ku temu, by radość z życia oceniać według cen jakie ludzie skłonni są zapłacić za rozrywki takie jak kino, sport etc. Pogląd ten jednak nie jest zbyt popularny. 
  Inna metoda polega na odesłaniu do sumy na jaką jesteśmy ubezpieczeni, gdyż według jej zwolenników pozwala to ocenić na ile sam poszkodowany ocenia swoje życie. Nie jest to jednak zadowalający sposób obliczeń. Nie bierze on bowiem pod uwagę, że, większość ludzi zażądałaby nieograniczonej sumy pieniężnej za swoją natychmiastową śmierć, a poza tym nie odpowiada na pytanie co z ludźmi nieubezpieczonymi[35]
  Wydaję się, że największą wadą wspomnianych metod jest subiektywizacja wartości radości życia w oparciu o kryteria finansowe co nieuchronnie, szczególnie w przypadku metody drugiej, prowadzi do wniosku, że radość z życia i jej wartość rośnie proporcjonalnie do stanu majątkowego poszkodowanego. Poza tym, omówione sposoby łączą wartość „radości z życia" z ryzykiem jakie ludzie zdecydowali się podjąć. Rozumowanie takie, moim zdaniem, nie jest trafne. Szczególnie na gruncie spraw o malpractice. Do wyobrażenia jest bowiem sytuacja w której, zgodnie ze wspomnianą metodą, sąd mógłby zaniżyć wartość „radości życia" osoby, która zdecydowała się na skorzystanie z publicznej opieki zdrowotnej, gdy tymczasem mogła skorzystać z prywatnej kliniki. Jeśli bowiem przyjmiemy, że klinika prywatna za określoną sumę pieniężną, korzystając z nowszego sprzętu, może wykonać określony zabieg zmniejszając ryzyko śmierci lub rozstroju zdrowia, to dojdziemy do wniosku, że poszkodowany za tę właśnie kwotę (której korzystając z państwowego szpitala nie wydał) przyjął na siebie określone ryzyko, a więc jego wycena „radości życia" jest niższa. 
  W literaturze poświęconej omawianym kwestiom dużą popularność zyskała metoda tzw. skali Berla. Jej autorzy wskazują, że utrata „radości życia" przejawia się w trzech płaszczyznach, tj.: zawodowej, społecznej i emocjonalnej[36]. Wycena „straty" dokonuje się przez porównanie stanu sprzed wydarzenia powodującego odpowiedzialność (oznaczonego jako 100%) i po. 
  Wydaje się zatem, że w sprawach o malpractice zadanie sądów powinno być ułatwione. W death case ubytek będzie naturalnie wynosił 100%, zaś w pozostałych przypadkach można przyjąć, że będzie on równy ubytkowi zdrowia. Tzn., że np. pacjent, który wskutek błędu lekarskiego utracił 25% zdrowia, może domagać się zadośćuczynienia za utratę 25% „enjoyment of life". Naturalnie do wniosku takiego możemy dojść wówczas, gdy uznamy, że utrata wzroku równa się przykładowo utracie nogi lub ręki, jeśli według odpowiednich wskaźników będą traktowane tak samo. Wniosek taki nie zawsze jest do zaakceptowania. Jako przykład wskazać można utratę lewej dłoni wskutek zaniedbań lekarza. Lewa i prawa dłoń nierzadko traktowane są przez ubezpieczycieli inaczej, z umniejszeniem roli dłoni lewej. Co jednak, gdy poszkodowanym jest mańkut? Jest to oczywiście tylko przykład, który ilustruje złożoność tej kwestii i konieczność podejścia kauzalistycznego do każdego przypadku. 
  Skala Berla jest niejako pochodną systemu wypracowanego przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne (APA). Pierwsze badania w tym zakresie podjęto już w latach pięćdziesiątych[37]. System, o którym mowa, polega na pomiarze stresorów[38] takim, jakiego używa się do badań nad zaburzeniami psychicznymi. 
  Działanie tak skali Berla jak i jej pierwowzoru oparte jest na badaniach przeprowadzonych wśród osób, które dotknięte zostały różnymi niepożądanymi wypadkami. Osoby te wypełniały kwestionariusz w których określały zmniejszenie wartości określonej dziedziny ich życia w skali od 0 do 100, gdzie 0 oznaczało brak utraty, a 100 utratę całkowitą. W ten sposób powstała skala opisująca „poziom straty". 
  W powyższy sposób określić możemy, że osoba, która wskutek błędu lekarza utraciła słuch może wycenić utratę „pleasure of life" na, dajmy na to, 35%. Jak jednak przypisać tej liczbie wartość ekonomiczną[39]?
  Można wskazać dwa sposoby. Pierwszym z nich jest przyjęcie pewnej ustandaryzowanej wartości „radości życia". Ekonomiści przyjmują dla tego celu 65.000 dolarów rocznie za całkowita utratę przyjemności. Tak więc jeśli przyjmiemy, że poszkodowany utracił omawianą „przyjemność" w 55%, a utrata ta jest nieodwracalna, to należy obliczyć 55% z 65.000 a następnie pomnożyć to o spodziewaną pozostałą długość życia. Jeśli przyjmiemy, że jest to 30 lat to zadośćuczynienie za „hedonic damages" wyniesie 1.072.500 dolarów[40]
  W ten sposób niematerialnemu dobru jakim jest radość życia przypisać możemy wartość ekonomiczną. 
  Wspomnieć należy także o drugim sposobie, mimo, że nie jest on szczególnie często prezentowany w literaturze. Otóż z badań przeprowadzonych przez Holmes'a i Rahe'a wynika ciekawa zależność pomiędzy jednostkami stresu a ryzykiem zachorowania na jakąś poważną chorobę. Przykładowo stres rzędu 150-199 jednostek daje nam 37-procentową szansę zachorowania w ciągu najbliższych 2 lat[41]. Znając więc ryzyko, możemy wyliczyć zadośćuczynienie, tak jak wylicza się premię za ryzyko w przypadku niebezpiecznych warunków pracy.
  Omawiane sposoby są szczególnie istotne na gruncie spraw o malpractice, gdyż mamy tam do czynienia z niezwykłą mnogością różnego rodzaju rozstroju zdrowia. Pamiętać bowiem należy, że zaniedbanie lekarza może narazić na szwank także sferę psychiczną poszkodowanego[42]. Możliwości jakie dają omówione metody w zakresie prawno-ekonomicznej oceny stresu wywołanego zaniedbaniem lekarza wydają się być tutaj nieocenione.

 
4. Konkluzje:

  Analiza wskazanych w przypisach źródeł wskazuje, że opisane w nich sposoby oceny ludzkiego życia coraz częściej stosowane są przez sędziów w procesie stosowania prawa. Nie jest to jednak regułą. Mimo, że takie właśnie podejście do tematu wartości ludzkiego życia propagowane jest nawet w niektórych z amerykańskich stanów we wskazówkach dla sędziów, to wiele, jak podkreślają przedstawiciele brytyjskiej i amerykańskiej doktryny, jest w tym względzie jeszcze do zrobienia. Mimo, iż takie właśnie podejście służy niewątpliwie temu, by wysokość zadośćuczynień wolna, choć w jakimś sensie, była od dowolności. Na końcu wspomnieć należy, że opisane przeze mnie sposoby oceny „value of life" są tylko kilkoma z wielu, na jakie wskazuje się w literaturze i jakie stosuje się w praktyce.

                                                  Szymon Domek
                                                  Uniwersytet im. Mikołaja Kopernika w Toruniu

Zapraszamy do głosowania na prezentowany artykuł:  GŁOSUJ


[1] http://www.manhattan-institute.org/html/cjm_27.htm
[2] http://upalumni.org/medschool/appendices/appendix-73b.html#fnB886
[3] Dotyczy to oczywiście nie tylko przypadków śmiertelnych.
[4] http://www.sluzbazdrowia.com.pl/html/more3145.php
[5] http://www.ojp.usdoj.gov/bjs/pub/press/ctc_mmt01.htm
[6] http://www.ojp.usdoj.gov/bjs/abstract/mmtvlc01.htm
[7] National Audit Office, Handling Clinical Negligence Claims In England (NAO 2001)
[8] E. Jackson, Medical law, Oxford University Press, 2006, s. 160.
[9] Np. w roku 2002 średnia suma odszkodowania w sprawach dotyczących porażenia mózgowego wyniosła 670000 funtów a najwyższa zasądzona 5,5 miliona.
[10] E. Jackson, op. cit., s. 104.
[11] E. Jackson, op. cit., s. 162.
[12] R. Rupprecht, Zivilrechtliche Haftung des niedergelassenen Arztes aus Anlaβ der Heilbehandlung in medizinalen Kooperationsformen, Logos Verlag Berlin, 2002, s. 6 i nast. oraz s. 24 i nast.; odpowiedzialność deliktowa lekarza w prawie niemieckim oparta jest na § 823 BGB dot. umyślnego pozbawienia życia lub zdrowia- przyp. aut.).
[13] R. Posner, Economics analysis of law, Aspen Law & Business New York, 1996, s.214 I nast.
[14] Przykładowo: jeśli wycenimy wartość ludzkiego życia na 1 milion dolarów i przyjmiemy, że rocznie NHS przeznacza na odszkodowania 400 milionów dolarów to znając koszty wymiany określonego sprzętu medycznego na nowy oraz wpływ tej wymiany na ryzyko śmierci pacjentów podczas operacji, możemy określić wpływ pewnej panującej tendencji w zasądzaniu odszkodowań na sytuację ogółu pacjentów. Rozważania takie stanowiły jeden z postulatów reformy brytyjskiego systemu odszkodowawczego; zob. E. Jackson, Medical law, Oxford University Press, 2006, s. 160 I nast.
[15] Pojęcie „hedonic damages" charakterystyczne jest dla systemu common law i występuje najczęściej w sprawach o tzw. „wrongful death"; zob. R. Posner, Economics analysis of law, Aspen Law & Business New York, 1996, s.215; Erin Ann O'Hara, "Hedonic Damages for Wrongful Death", 78 geo. L.J. 1687 (1990); Paul Andrews, Robert G. Meyer, Edward P. Berla, Development of the Lost Pleasure of Life Scale, Law and Human Behavior, Vol. 20, No. 1, 1996.
[16] M. A. Cohen, T. R. Miller, Willingness to award nonmonetary damages and the implied value of life from jury awards, International Review of Law & Economics 23(2003), s. 165 I nast.
[17] Średnia value of life wynosi od 1,4- 3,8mln do 3- 9 mln dolarów odpowiednio według wyceny sądów oraz rynkowej wyceny ryzyka przy pracach szczególnie niebezpiecznych, zob. M. A. Cohen, T. R. Miller, Willingness to award nonmonetary damages and the implied value of life from jury awards, International Review of Law & Economics 23(2003), s. 165 I nast., oraz W. Kip Viscusi, The Value of Life in Legal Context: Survey and Critique, American Law & Economics Association 2000, s. 195 I nast.
[18] M. A. Cohen, T. R. Miller, op.cit., s. 165 i nast.
[19] E. Jackson, Medical law, Oxford University Press, 2006, s. 160 i nast.
[20] R. Posner, op.cit., s. 215 i nast.
[21] R. Posner, op.cit., s. 215 i nast.
[22] M. A. Cohen, T. R. Miller, Willingness to award nonmonetary damages and the implied value of life from jury awards, International Review of Law & Economics 23(2003), s. 165 i nast.
[23] http://www.jvra.com/general/Medical_Malpractice.aspx
[24] Zob. np. R. Posner, op.cit.; E. A. O' Hara, op.cit.
[25] R. Posner, op.cit., s. 165 i nast.
[26] R. Posner, op.cit., s. 166.
[27] R. Posner, op. cit., s. 167.
[28] W. Kip Viscusi, The Value of Life in Legal Context: Survey and Critique, American Law & Economics Association 2000, s. 200 I 216.
[29] W. Kip Viscusi, op. cit., s. 200 i nast.
[30] E. Jackson, Medical law, Oxford University Press, 2006, s. 160 i nast.
[31] R. Posner, op. cit., s.165 i nast.
[32] Stan V. Smith, Hedonic damages in the courtroom setting- a bridge over troubled waters, Journal of Forensic Economics 3(3), 1990, s. 41
[33] Sherrod v. Berry 629 F.Supp. 159 [N.D. Ill. 1985].
[34] Stan V. Smith, op. cit., s. 44.
[35] Stan V. Smith, op. cit., s. 44 i 45.
[36] Penelope Caragonne, The Use of the Berla Scale in Quantifying Hedonic Damages: A Case Management Perspective, Journal of Forensic Economics 7(1), 1993, s. 47 i 48.
[37] Penelope Caragonne, The Use of the Berla Scale in Quantifying Hedonic Damages: A Case Management Perspective, Journal of Forensic Economics 7(1), 1993, s. 48.
[38] Stresor- wewnętrzny lub zewnętrzny bodziec wywołujący stres, czyli zachwianie równowagi pomiędzy zachowaniem jednostki a wymogami sytuacji. Dla oceny stresorów pomocne są badania prowadzone przez T. Holmesa i R. Rahe'a, którzy stworzyli dwie alternatywne koncepcje stresu. Obie bazowały na kwestionariuszach składających się z sytuacji stresogennych i odpowiadających im wartościach stresu.
[39] Penelope Caragonne, The Use of the Berla Scale in Quantifying Hedonic Damages: A Case Management Perspective, Journal of Forensic Economics 7(1), 1993, s. 47-55.
[40] Penelope Caragonne, The Use of the Berla Scale in Quantifying Hedonic Damages: A Case Management Perspective, Journal of Forensic Economics 7(1), 1993, s. 53.
[41] http://pl.wikipedia.org/wiki/Stresor
[42] Zob. w szczególności: North Glamorgan NHS Trust v Walters, [2002] EWCA Civ 1792; Frogatt v Chesterfield and North Derbyshire Royal Hospital NHS Trust, [2002] All ER(D) 218 (Dec); Palmer v Tees Health Authority, [1998] All ER 180.

07-01-2009, 21:46, wyświetleń: 4332
drukuj drukuj


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz się zalogować.







Copyright © 2007 - 2012 Prawo i Medycyna. Wszelkie prawa zastrzeżone.