Prenumerata kwartalnika Prawo i medycyna na rok 2018
Strona główna   Poleć stronę   Kontakt  
e-ISSN 1898-5556
ISSN 1506-8757
  Szukaj    
Wolontariusz nie da ubogiemu leku za darmo

Policja i inspektorzy farmaceutyczni zamknęli punkt apteczny, w którym wolontariusze wydawali za darmo leki dla bezdomnych i ubogich. Leki zostały zatrzymane przez policję, która prowadzi śledztwo przeciwko wolontariuszom.
Od lat Stowarzyszenie Lekarze Nadziei prowadziło przy Wolskiej 172 w Warszawie na zasadach wolontariatu jedyną w Warszawie przychodnię dla bezdomnych prowadzili też punkt przy ul. Rakowieckiej 61 punkt wydawania dla bezdomnych i ubogich leków otrzymywanych jako darowizny od  firm farmaceutycznych.
 - Przychodziło dużo ludzi, zwłaszcza starszych - mówi „Gazecie Stołecznej” 83-letnia doc. Maria Chruściel, farmakolog, która od samego początku, jako wolontariuszka, kierowała punktem. - Najwięcej leków wydawaliśmy na nadciśnienie, cukrzycę, astmę. 20 lat tam spędziłam i nigdy nie było żadnej pomyłki ani reklamacji - podkreśla. Jej mąż prof. Tadeusz Chruściel, też farmakolog, dodaje: - Przychodzili nie tylko bezdomni, ale też ubodzy, których nie stać na wykup leków.
Jak pisze „Gazeta Stołeczna”, pod koniec listopada ubiegłego roku w punkcie aptecznym niespodziewanie zjawili się policjanci w towarzystwie pracowników inspektoratu farmaceutycznego. Zapakowali w pudła wszystkie lekarstwa i zabrali. Od tamtej pory punkt jest zamknięty, a policja wzywa na przesłuchania ponad 80-letnich wolontariuszy. Państwo Chruściel podejrzewają, że ktoś złożył donos. Punkt działał na zasadzie wolontariatu i nie był nigdzie zarejestrowany.
Wojewódzki inspektorat inspekcji farmaceutycznej zna sprawę, ale twierdzi, że policja zajęła się nią nie z ich inicjatywy. - Prawo farmaceutyczne mówi, że dystrybucją leków w miastach zajmują się apteki. Chodzi o bezpieczeństwo, bo leki to nie jest zwykły produkt handlowy. Musi być nad nimi sprawowana kontrola - tłumaczy dr Marek Jędrzejczak, wiceprezes Naczelnej Izby Aptekarskiej.
Organizacjom takim jak Lekarze Nadziei radzi otworzyć aptekę i w niej rozdawać lekarstwa. - To nie jest takie proste, bo trzeba spełnić wiele formalnych wymogów. Nie mamy pieniędzy, choćby nawet na księgową, którą musielibyśmy zatrudnić. U nas wszyscy są wolontariuszami – mówi dr Maria Sielicka-Gracka, przewodnicząca warszawskiego oddziału Lekarzy Nadziei.

Źródło: Gazeta Stołeczna 11.01.2010.

11-01-2010, 14:11, wyświetleń: 1110
drukuj drukuj


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz się zalogować.







Copyright © 2007 - 2012 Prawo i Medycyna. Wszelkie prawa zastrzeżone.