Od poniedziałku 19 lipca br. do sądów mogą trafiać pozwy zbiorowe. Wśród pierwszych, które już tego dnia zostały wniesione, jest także roszczenie grupy pacjentów, którzy chcą grupowo dochodzić odszkodowania za zarażenie żółtaczką.
Jak pisze "Rzeczpospolita", pierwszy "medyczny" pozew grupowy pochodzi z Krakowa. Przygotowało go 378 osób zarażonych złośliwym wirusem żółtaczki. Swoje żądanie określiły one na 200 tys. zł dla każdego z poszkodowanych, co łącznie daje 75,6 mln zł.
Chorzy na żółtaczkę (ze skazami krwotocznymi) jako pozwanego też wskazują Skarb Państwa – ministra zdrowia. Żądają zadośćuczynienia za uszczerbki na zdrowiu wskutek podawania im wycofanych już na świecie zanieczyszczonych preparatów krwiopochodnych. W uzasadnieniu pozwu ich pełnomocnik wskazuje, że wirus ten (którego naturalnym następstwem jest marskość wątroby bądź nowotwór) został zidentyfikowany w 1989 r. Od tego czasu WHO i poszczególne państwa wiedzą o możliwości istnienia wirusa w lekach, jednak dopiero w 1992 r. wprowadzono w Polsce odpowiednie badania i kontrole. W latach 1989 – 1992 r. doszło zatem do zaniechań władz, Ministerstwa Zdrowia i podległych mu placówek.
Projekt współfinansowany przez Unię Europejską z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego oraz budżetu państwa w ramach Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego.